IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Chiny i jego magiczne opium.

Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Chiny i jego magiczne opium.   Sro Paź 31, 2012 11:24 pm

Imię: Yao

Nazwisko: Wang

Ekwipunek: Fajka do opium i Księga Pieśni, kieszonkowe wydanie, że tak ujmę. Przy broni zdaję się na sugestię.

Hierarchia: Poproszę nieskromnie, o coś w rodzaju nawigatora, ale ustosunkuję się do woli administracji.

Charakterystyka:

  • Wygląd: Porcelanowa lalka, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Niższego wzrostu, szczupły o smukłej, trochę kobiecej sylwetce. Kiedyś powód wstydu i zażenowanie, obecnie skrupulatnie wykorzystywany, albo po prostu ignorowany. W życiu nie można mieć wszystkiego, ale z tego, co się otrzymało, należy korzystać. Cerę ma jasną, w odcieniu typowo chińskim. Tak, jest azjatą, rasa żółta więc, choć trudno powiedzieć by ta nazwa odnosiła się faktycznie do koloru skóry. Od razu warto zaznaczyć, że nie wygląda na swój wiek. Na oko ma koło dwudziestki, w rzeczywistości… Po prostu więcej. Zadbany, co zaskakujące jak na warunki panujące na statkach. Skupiając się na jego obliczu, pierwsze co wpada w oko to delikatne rysy twarzy. Ktoś mógłby je uznać za kobiece, choć przy odpowiedniej mimice nabierają ostrzejszego wyrazu. Oczy skośne, o migdałowatym kształcie i brązowej barwie. Włosy zaś dłuższe, często rozpuszczone lub związane, sięgają łopatek i mają barwne niezwykle ciemnego, intensywnego brązu, prawie wpadają w czerń, ale wszystko zależy od światła. Ubiór tradycyjny, chiński. Wybrany odpowiednio by nie krępować jego ruchów, ale także by podkreślać walory ciała oraz prezentować się bogato. Przynajmniej w ramach pozorów i na zasadzie „podziwiaj plebsie”. Nieodłącznym rekwizytem jest długa, cienka fajka.
  • Charakter: Tajemniczy i orientalny, a przynajmniej taki stara się być, wiecznie zasnuty kłębami siwego dymu, wydostającego się z długiej fajki. Tak, pali opium, ale czy może to dziwić? Pochodzenie zobowiązuje do lubowania się w tym narkotyku, tak cennym dla innych nacji. Yao to osoba spokojna i doświadczona, ma za sobą lata praktyki, walki o przetrwanie i życia na morzu. Wszystko to uodporniło go i sprawiło, że naprawdę trudno przedrzeć się przez grubą warstwę obojętności na innych, wysokiego mniemania o sobie i pewnego rodzaju izolacji, którą da się wyczuć przy próbie poznania go bliżej. Jest człowiekiem z klasą, a przynajmniej na takiego próbuje się stylizować. Wygadany, używa wzniosłego języka, mimo swojego miernego pochodzenia. Potrafi być jadowity, szczególnie do osób, których nie darzy sympatią, ale ci, którymi zajmował się i okazali wdzięczność, mogą cieszyć się jego pozytywnymi odczuciami. Jeśli bowiem nad kimś Wang opiekę roztoczy, jest ona ciasna i staranna, a co najważniejsze szczera, choć gdzieś tam w głębi myśli kalkuluje ewentualnie korzyści. Bo przywykł do tego, że manipulacją osiągnąć można wiele, szczególnie jeśli posiada się do tego należyty wygląd. Bezlitosny? Być może, ale potrafi być też ciepły. Rozumie wiele spraw i służy radą, jeśli ktoś chce go słuchać. Nie jest mesjaszem narodów z całą pewnością, choć przyjmuje na siebie rolę starszego brata. Głównie legitymuje ją obyciem w świecie. Wiele widział, wiele przeżył, wiele doświadczył. Wszystko to składa się na skomplikowaną mozaikę jego ironicznego charakteru, który złamany, może okazać dość kruche wnętrze. Ale słabości nie należy pokazywać, wie o tym doskonale. Lepiej zasłonić się chłodem i wyniosłością, a w tym akurat jest dobry.
  • Relacje:
    - Japonia – traktował go jak brata, obdarzył uczuciem, może nawet większym, niż tego po nim oczekiwano. Sam nie wiedział dlaczego. Coś w małym chłopcu nie dawało mu spokoju, chciał zastąpić mu to, co tamten utracił. Niestety jego próby spełzły na niczym, nie był w stanie wejść w życie chłopca. Zawsze pozostał za tą dziwną barierą. Czy było mu żal? Nawet jeśli nie okazał tego po sobie. Gdy dowiedział się o zatopieniu statku, na którym ten służył, poczuł dziwne ukłucie smutku, ale nic więcej. To przecież była przeszłość.
    - Tajwan – mają dobre relacje. Wydawałoby się, że zna ją od małego, choć przecież nie jest tak stary. Chyba. Niestety rzadko mają okazję porozmawiać czy się spotkać, rzecz jasna nie jest to jego wina. Zajęty człowiek taki jak on… I za tym zdaniem idą inne, nie mniej pospolite wymówki. Mimo to darzy ją sympatią, która jest odwzajemniona. Rzadka sprawa w tym podłym świecie.
    - Anglia i Francja – para irytujących osobników, dla których zawsze znajdzie słowo. Jadowite. Pewnie by próbował zająć się nimi, jako jednostkami skrajnie wpływającymi mu na nerwy, gdyby nie to, że przy dobrych wiatrach może kiedyś sami nawzajem się wykończą. Ah, próżna nadzieja. Gdyby jeszcze nie brzydził się tak brudzeniem własnych rąk. Ale może przyjdzie dzień, kiedy przyrządzi im herbatę. Bardzo dobrą, choć może trochę za mocną herbatę. Na razie jednak jeszcze nie zmusili go niczym do tego wyjaśnia ostatecznego. Tym bardziej, że docinki są na porządku dziennym. Z drugiej strony, może zamiast herbaty lepiej rum… Ale wtedy istnieje ryzyko wytrucia całej załogi.
    - Rosja – weźcie. To. Od. Niego.
    - państwa europejskie, amerykańskie, afrykańskie i jakie tam jeszcze kontynenty są, oprócz tego, z którego się wywodzi – „ah ten zachód, za nic nie da się ich zrozumieć”.
    - państwa Azjatyckie – to pozostawiam do uzupełnienia, jeśli takowe się pojawią.
  • Historia: Wyobraź sobie, że na ten ponury i okrutny świat przychodzisz w porcie. Dobry start, prawda? Wszędzie naokoło ciebie jest bród i ubóstwo, a w powietrzu unosi się zapach stęchlizny i ryb, które codziennie dostarczają małe, drewniane łódeczki – główne źródło dochodów miejscowej ludności. Ale przecież są też inne sposoby na pozyskanie pieniędzy. Twoja matka wybrała jeden z nich. Jest kurtyzaną. To brzmi ładnie, choć w rzeczywistości jest mniej urocze. Ma zabawić marynarzy przybywających do portu i robi to wyśmienicie. Tylko pewnego dnia zdarza jej się popełnić błąd i tak pojawiasz się ty. Twoja matka to dobra kobieta, a przynajmniej tak dowiesz się potem. Postanawia nie ingerować i pozwala ci z krzykiem wejść w tawerniane życie tego przyczółka najgorszych istnień ludzkich. To miłe z jej strony, ale szybko przychodzi gorączka połogowa i zabiera ją z tego świata. Smutne, ale dla ciebie oznacza to praktycznie koniec życia. Prawda?
    Nieprawda. Masz szczęście, cholernie dużo szczęścia. Niektórzy mogą ci go tylko pozazdrościć.

    W momencie śmierci swojej matki Yao powinien umrzeć. Taka była naturalna kolej rzeczy, w środowisku, w jakim przyszło mu się narodzić. Okazało się jednak, że urodził się pod szczęśliwą gwiazdą i choć rodziny nie miał, a ojca nawet nie dałoby się rozpoznać, wśród tych setek mężczyzn, którzy przewinęli się przez łoże jego matki, przygarnęły go pozostałe kurtyzany. Dorastał więc przez jakiś czas w ich środowisku. Trwało to jednak dość krótko. Ledwo nauczył się być przydatny, musiał opuścić ciepłe i wbrew pozorom, dobre środowisko kobiet, które pozbawione możliwości założenia własnej rodziny, przelały swoje uczucia na jego osobę. To był miły okres, który skończył się, gdy małego smarkacza zaciągnięto na statek. Nie było to nic niezwykłego. Jeśli chciał przeżyć, musiał na to zasłużyć.
    Tak zaczęła się jego przygoda na statku. Oczywiście na początku były rzeczy drobne. Typowy majtek, chłopiec pokładowy. Przynieś. Podaj. Pozamiataj. Przetrwaj. Proste zasady, cztery „P”, ktoś mógłby powiedzieć. W tym czasie nabywał też doświadczenia. Głównie sam. Tak, może się poszczycić tym, że do wszystkiego doszedł sam. Tylko dzięki swojej upartości, zawziętości i wielu nieprzespanym nocom nauczył się czytać, ba nawet pisać. A wraz z czasem i kaligrafować, ale to znacznie później. Udało mu się zobaczyć mapy, zacząć je czytać. Wszystko to w sekrecie, choć kilka razy go przyłapano. Bolało. Jednak skoro nie odebrał należytego wychowania, wolał zadbać o nie sam. I tak w sposób naturalny (przez który jednak wyznaje coś takiego jak wysiłek) doszedł do coraz wyższych stanowisk. Zaczął dostawać coraz większą część łupów i także kształtować swój wizerunek. Przy okazji nauczył się sztuki perswazji, wykorzystywania swoich walorów, ale także zamknął się w sobie. Dla wrażliwego i samotnego małego dziecka nie było tu miejsca. W między czasie został nawet pewnego rodzaju autorytetem. Przez jego ręce przewinęło się wiele dzieci. Przelewał na nie te ciepłe uczucia, które potrafił z siebie wykrzesać. Nauczony doświadczeniem, że jednak dobry opiekun jest ważny, zajmował się nimi i uczył je tego, co sam potrafił. Niektóre były mu wdzięczne, inne odchodziły bez słowa. To były dziwnie dobre czasy. Ale potem coś się popsuło.
    Trudno powiedzieć co dokładnie. Sukcesy piratów do których należał zaczynały odchodzić w niepamięć. Co raz mniej łupów, co raz większe niesnaski, a do tego nowe załogi, które groźnie panoszyły się po morzach i oceanach. Yao był ostrożny. Mając już wtedy za sobą doświadczenie, postanowił się wycofać. Wierzył w ustatkowanie sobie życia i wrócił na stare śmieci, próbując odnaleźć się z tym, co zabrał ze sobą. Przez początkowy okres nawet mu się to udawało. W międzyczasie dobiegła jego uszu wieść, że statek, na którym służył przecież tak długo na wysokiej pozycji, padł ofiarą jakiegoś anglika. Zrobiło mu się trochę szkoda, wiedział bowiem, że ktoś z jego starych podopiecznych zakręcił się na nim, ale nie wnikał w to głębiej. Ludzie ginęli, taka była kolej rzeczy. Apatia była nieodłącznym elementem egzystencji pirata.
    Niestety sielanka nie trwała wiecznie. Wang nie nawykł bowiem do życia na lądzie, a pieniądze roztrwonił dość szybko. Z braku wyboru i chęci przetrwania, zaczął rozglądać się za nowym statkiem, który przyjąłby go w swoje szeregi. Miał przecie wiedzę i to dość obszerną, a także nie był pierwszym, lepszym młokosem. Coś dla niego musiało tam gdzieś istnieć, a wizja pogrążenia się w marazmie życia portowego i szybkiej śmierci, dla kogoś tak wysublimowanego jak on nie była kusząca.

Powrót do góry Go down
Admin

avatar

Orientacja :
Ekwipunek : -
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : -
Liczba postów : 444
Join date : 18/02/2012

PisanieTemat: Re: Chiny i jego magiczne opium.   Czw Lis 01, 2012 4:47 pm

Załoga: Queen Victoria's Revenge
Hierarchia: Nawigator
Ekwipunek: Fajka do opium i Księga Pieśni, kieszonkowe wydanie. Garłacz i sztylet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Chiny i jego magiczne opium.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Magiczne używki
» Magiczne zawody - rozwój, spis
» Magiczne kajdany
» Kamieniste wybrzeże.
» Księga eliksirów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pirate Hetalia :: 
 :: 
A r c h i w u m
-
Skocz do: