IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 04, 2014 8:23 am

Wyglądało na to, że dzieciaki Kirklanda, poradzą sobie same. Bo co niby? To tylko bezludna wyspa w czasie burzy!  Co im się może stać? Utoną? Spadnie na nich paląca się palma? Porwie ich plemię tubylców i zrobią z nich zupkę? Nie? No to nie ma o co się martwić. Tylko, cholera, gdzie był ich tatulek? Może zdycha pod płotem z pewnym Hiszpanem?
Założyła ręce na biodra i omiotła wzrokiem najbliższy obszar w poszukiwaniu blond włosów i czerwonego płaszcza. Z resztą, co ona się o niego martwi, i tak się z tego wyliże, przyjdzie tu i zacznie zadawać mocno retoryczne i złośliwe pytania. Zdjęła z siebie ciężki płaszcz i przewiązała go sobie w pasie. W sumie mogłaby przejść się brzegiem plaży i poszukać jakichś ocalałych lub poszukać jakichkolwiek form życia oprócz załogi Queen Victoria's Revenge i Statku Prusaka. Zaczęła przeszukiwać swoje kieszenie w poszukiwaniu kompasu. Przed odejściem sprawdziła stan Dominici, przykryła ją swoim dość suchym płaszczem.


Ostatnio zmieniony przez Portugalia dnia Pon Sie 04, 2014 9:51 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Jan Mayen

avatar

Orientacja : Nie będę się wypowiadać na ten temat.
Ekwipunek : Dwa sztylety
Wątki i powiązania : Siostra Norwegii i Islandii
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Kh!- Po cholerę ci ta informacja?
User : Mayek / Sesz
Multikonta : Brazylia
Liczba postów : 137
Join date : 13/03/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 04, 2014 8:47 am

Kiedy zorientowała się, że nie tylko ona trzyma Alfred od razu jej uścisk zelżał, by w końcu ich dłonie całkiem się rozdzieliły. Podgoniła trochę, nie odwracając się do nich i rozejrzała. Niedobrze, zostali sami. Inni uciekli nawet bez porządnego opatrunku. Pfff... Może to nie tak źle, może znaleźli innych ludzi, jedzenie albo nawet picie! Kucnęła wolno przy Dominice i zaczęła grzebać w torbie. Dopiero po chwili uniosła głowę by spojrzeć na Kanadyjczyka.
- Co Ci się właściwie stało? Hmm? - poklepała miejsce obok siebie zachęcając go do spoczynku. Tak będzie każdy z nich tracił mniej siły a jak się okazuje jej się jednak trochę przyda...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 04, 2014 11:33 am

Owszem, potrzebowali jedzenia, ale ich zdrowie również było dość istotne. Problem leżał w tym, że oboje byli ranni i gdyby, któremuś z nich się pogorszyło, drugo osoba nie mogłaby nic zrobić. Jose nie uniósłby Berwalda z tak uszkodzoną nogą, a z kolei Szwed mając problemy z przemieszczaniem własnej osoby za nic nie poradziłby sobie z transportem kompana. Mogli sobie jedynie zaszkodzić.
Gdy stanął pod drzewem wraz z Chilijczykiem od razu miał złe przeczucie, co do pomysłu bosmana. Latynosi to niezwykle uparci ludzie, ale to, co robił Jose było po prostu głupie. Szwed nie czuł się głodny i w tej kwestii był dość wytrzymały. Według niego istotniejsze było zdobycie pitnej wody. Z resztą, z wcześniejszej rozmowy wynikało, że nie są tu sami. Na pewno znalazłby się ktoś, kto byłby w stanie wejść na drzewo nie narażając tym własnego zdrowia. Berwald westchnął ciężko, patrząc na Jose zdenerwowany. Przecież te owoce nie uciekłyby w czasie ich nieobecności. Gdyby mógł to nakrzyczałby na bosmana, lub spróbował go ściągnąć. Brakowało mu jednak i siły i czasu, bowiem Chilijczyk był już dość wysoko. Cóż, Szwed był na statku kanonierem, więc ni jak miało to się do opieki nad załogantami. Jednak w takich okolicznościach, czy mu się to podobało, czy nie, powinni trzymać się razem. Nie. Zdecydowanie mu się to nie podobało. Zwłaszcza teraz, kiedy zobaczył Jose uderzającego w ziemię.
A niech cię diabli!
Pośpieszył do niego zmartwiony. Ukląkł nad chłopakiem sprawdzając czy ten jeszcze oddycha. Co prawda sam był sobie winny, gdyż mógł się zastanowić, a nie porywać na zgrywanie bohatera. Ale już po fakcie, więc jedyne co mógł zrobić to próbować ocucić Latynosa. Starał się przypomnieć, co robić w takich sytuacjach. Nie raz na polu bitwy musiał pomagać rannym towarzyszom.
Oby ten pomyleniec nie uszkodził sobie kręgosłupa…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 04, 2014 12:51 pm

To co ludzie często brali za brak rozsądku czy zwykłą głupotę było w przypadku Jose po prostu niezwykłą, za dużą wręcz, pewnością siebie. No i upartością. Jak chciał coś zrobić to to robił, nawet gdyby miał sobie coś przy tym zrobić.
Tyle że pod uwagę trzeba było wziąć też fakt, że Chilijczyk miał w pewnym sensie wprawę w upadaniu z takich wysokości. Nie zajmował się żaglami i nie musiał wspinać się po masztach, gdy jednak był dzieckiem doprowadzał swojego opiekunka do szału swoimi wycieczkami po drzewach. Nie był na pewno ani pierwszym, ani ostatnim chłopcem, który umiłował sobie włażenie na drzewach.
Był jednak jedynym z tych, którzy opracowali metodę spadania w taki sposób, żeby poczynić jak najmniej szkód.
Jose nawet nie stracił przytomności. Tak właściwie gdy Szwed ukląkł obok niego on już siadał, starając się nie krzywić z bólu. Obił się o ziemię dość nieprzyjemnie, ale raczej nic sobie nie złamał. I chociaż kręciło mu się nieco w głowie to bardziej niebezpieczne od samego upadku było poranienie sobie rąk i nóg na kantach. Miał szczęście.
Zdawało się jednak, że ten się tym nie przejmował. Zamiast tego sięgnął po kiść i policzył banany. Dziesięć. Ciekawe ile mogły leżeć. Tydzień? Może dwa? Chilijczyk popatrzył na Berwalda.
-Ukryjemy je- rzucił. W sumie można to było uznać za wyjaśnienie jego poczynań. Tyle że on się nie tłumaczył. On decydował.- Zachowamy je dla naszej załogi. Tamci sami sobie znajdą jedzenie, jeśli będą chcieli.
Jego wzrok stał się twardszy, jakby wyzywający. Patrzył na Szweda oceniając czy ten zaprotestuje. Jose właściwie nie tyle zamierzał się nie podzielić z nimi, co ukryć przed nimi zdobycz. Ukraść wręcz. Dlatego upierał się na zrobieniu tego samemu, a nie sprowadzeniu wrogiej załogi. W końcu wtedy musieliby się podzielić.
A lepiej żeby już zgniły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 04, 2014 1:36 pm

A to ci dopiero! Żyje.
Pokaleczył się, ale jest przytomny. Chociaż tyle. Berwaldowi wydawało się, że Jose się połamał, zważając na to jak chudy jest. Powinien się tego spodziewać, gdyż doskonale wiedział jak pozory mogą mylić. Szwed nie rozumiał, po co chować banany i już miał zaprotestować. Dopiero, gdy usłyszał „tamci”, otworzył szerzej oczy.
Czyli jest tu wroga załoga? Niedobrze.
Klatka piersiowa zaczęła go niesamowicie palić. Marzył, aby położyć się na śniegu i ukoić ból. Oby tamci byli w gorszym stanie niż oni. Na szczęście miał broń, w razie wojny. Z żebrami w całości byłoby łatwiej, ale nie można mieć wszystkiego.
W przypadku Berwalda jedyne, czego mógł być pewien zawsze i wszędzie, to pech. Nie odstępował go choćby na krok, nigdy. Patrząc nawet na piaszczystą plaże, która była dość sporych rozmiarów, oczywistym było, że woda i tak wyrzuci go na kamienie, mimo, że tak mały obszar zajmowały. Choć już nauczył się z tym żyć, zmartwił się trochę załogą. Działał jak magnes na nieszczęścia i wcale nie chciał przysparzać innym kłopotów, tym bardziej, że jednym już się czuł. Oby niefart skupił się tylko na nim, a nie na reszcie.
Czuł na sobie wyczekujące spojrzenie Chilijczyka
-Gdzie? – wychrapał. Trochę się zdziwił, kiedy udało mu się wysłowić.
Sam też nie ma zamiaru się dzielić. Szwed nie darzył zaufaniem swojej załogi, a co dopiero wrogiej. Nawet w takich warunkach, lepiej by było gdyby tamci gorzej sobie radzili.
Nie przezwyciężysz przeciwnika osłabiając go, lecz wzmacniając siebie.
Trzeba było wybrać dobre miejsce, żeby jedzenia nie znalazła, żadna zwierzyna, ani robactwo. Mogli postarać się zrobić jakąś prowizoryczną spiżarkę, aby ukryć zapach i zasłonić ją. Berwald wstał i rozglądnął się za jakimś dobrym miejscem.
- Ilu… ich jest? – zapytał, próbując panować nad oddechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ameryka

avatar

Orientacja : Nie wiem...jeszcze! >3<
Ekwipunek : Nóż i zwykła strzelba za pazuchą~.
Wątki i powiązania : Wychowanek Anglii(Francja też miał w tym niewielki udział), brat Seszelii, Kanady, Dominici itp. oraz bratanek Irlandii, Walii i Szkocji.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Bo na takim statku przyda się taki zajebiaszczy superhero!!! >D
User : Inulka/Dojcz/Ame
Liczba postów : 155
Join date : 15/09/2012
Skąd : Waszyngton w Ameryce oczywiście!

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 05, 2014 6:38 am

Cały czas ostrożnie stawiał kroki na piasku plaży. Czuł, że brat mu pomagał i był niezwykle rad z tego powodu. W końcu nie chciał wylądować na ziemi. Po chwili zatrzymał się, dłonią wyszukując podłoża. Nikt tam nie leżał. Tak więc Alfred usiadł, dość mocno uderzając o podłoże. Skrzywił się lekko, ale postanowił siedzieć tak w ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 05, 2014 11:11 am

Po przejściu około jednego kilometra zatrzymała się i przyjrzała się uważnie po wzburzonym, ciemnym morzu. Gdy zauważyła pływającą skrzynię, a na niej nieprzytomnego, albo martwego, pirata, który miał blond rozczochrane włosy, zdjęła buty i podwinęła nogawki spodni. Jej cel pływał tylko kilkanaście metrów dalej. Weszła szybko do morza i już gdy woda sięgała jej do klatki piersiowej uświadomiła sobie jaki to był głupi pomysł. Na szczęście była już na wyciągnięcie ręki do skrzyni, pociągnęła za nią zbliżając do siebie. Przewróciła głowę pirata. Twarz miał całą poharataną, wyrwane jedno ucho i szeroko otwarte, martwe oczy. Odczuła ulgę gdy zamiast jadowicie zielonych tęczówek ujrzała ciemnobrązowe. Jeszcze tylko otworzyła skrzynię, która okazała się być pusta. Przeklęła w duchu swoją głupotę. Zrzuciła ze skrzyni ciało martwego pirata i trzymając się jej wróciła na brzeg. Ubrała buty i związała ponownie swoje włosy w warkocz.
Brzeg przestał już być dla Marii ciekawym miejscem więc postanowiła poszukać jakiegokolwiek pożywienia dla siebie i reszty załogi. W innym przypadku po kilku dniach zaczną żreć korę. Albo siebie nawzajem, ale to pomińmy. Sprawdziła jeszcze swój kompas, wyjęła sztylet i ruszyła wgłąb dżungli. Dostrzegła wysokie drzewo, a na nim owoce. Pochyliła się nieco i zaczęła iść w tamtą stronę. Gdy już była blisko usłyszała nieznany, niski głos i odruchowo schowała się za drzewo z nadzieją, że ten ktoś jej nie zauważył. Uspokoiła się trochę gdy usłyszała głos Jose, ale nadal nie miała zamiaru wyjść z uwagi na to, że nie wiadomo jak nastawiony był, prawdopodobnie, członek załogi Prusaka, a ona nie miała przy sobie nawet sprawnej broni palnej.
Powrót do góry Go down
Kanada

avatar

Orientacja : Piękno miejsce swe ma w duszy, cóż więc ciało znaczy?
Wątki i powiązania : Wspomnienia potęgi Brytyjskiej.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Poprzysiągł zemstę na tych, którzy odebrali jedno z najważniejszych dla niego osób.
User : Meanness
Liczba postów : 48
Join date : 03/09/2013
Skąd : Ottawa

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 05, 2014 10:19 pm

Spokojnie pomógł umieścić brata w pozycji siedzącej, by nie przemęczał się zbytnio. Martwił się o niego. Należało jak najszybciej zająć się nim, choćby miało to oznaczać zignorowanie jego samego. Zawsze brat był przed nim. Teraz też musiało tak być.
- Panienko... Czy wie pani jak można mu pomóc? Wydaje się, jakby coś stało się z jego oczami... Albo głową i odbiło się na oczach... - patrzył zatroskany na brata, zwracając się do młódki siedzącej obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sro Sie 06, 2014 7:56 am

Chudy to nie znaczyło od razu słaby. Jose był twardym człowiekiem, którego nie dało się tak łatwo połamać. Już gramolił się nawet na nogi, chociaż to akurat było nieco trudniejsze. Bolał go bok, na który upadł- z pewnością zostanie jakiś siniak. Popatrzył na Berwalda, który był chyba nieco zdziwiony obecnością drugiej załogi.
Jak można się było spodziewać, nie do końca kontaktował. Przynajmniej nie jakiś czas temu, gdy Javier i Jose rozmawiali przy nim o wrogach.
-Tam- wskazał ręką kierunek, w którym wcześniej udał się jego brat. Tak, doskonale zdawał sobie sprawę, że właśnie tam się udawali. Chilijczyk jednak liczył na chwiejny sojusz, który ich łączył. A raczej na to, że uda im się oszukać ich zanim oni to zrobią. I już nawet zaczął, z tymi bananami.
Na jego kolejne pytanie musiał się przez kilkanaście sekund zastanowić. Właściwie to ich nie liczył, chociaż powinien to zrobić. Cóż, opuszczał plażę na wpółprzytomny.
-Pięć- rzucił w końcu pewnie, chociaż wcale nie mógł być taki tego przekonany.- My jesteśmy we trójkę.
Nie wyglądało to chyba szczególnie dobrze... Jose już szykował się do rzucenia, że większość z tamtych to i tak kobiety, gdy nagle coś dostrzegł. Jakiś ruch. Ruch, który nie pasował do spokojnego wcześniej krajobrazu. Zwierzę? Wiatr? Czy człowiek, który się do nich podkradał? Pewnie nawet by tego nie dostrzegł, gdyby nie to, że właśnie patrzył w tamtą stronę. Od razu sięgnął po sztylet i popatrzył na Berwalda w napięciu.
-Chowaj to- rzucił dość cicho, a potem ruszył powoli w kierunku drzewa, za którym, jak mu się wydawało, mógł ktoś się chować. W sumie to nie liczył na to, że podkradnie się niepostrzeżenie, ale...- Na razie nie odnaleźliśmy kapitana. Ani jednego, ani drugiego. Mam nadzieję, że to się szybko zmieni, na naszą korzyść oczywiście.
Opowiadał spokojnie o panującej sytuacji, coraz bardziej zbliżając się do rośliny. W końcu urwał, skoczył i dla pewności przytknął od razu ostrze do szyi chowającej się tam osoby. Potem dopiero na nią spojrzał.
-Maria- zmrużył oczy. Znał ją całkiem dobrze, w pewnym sensie była jego ciocią. Ale nadal wrogiem. I nadal podkradała się do nich jak bandyta. To nie wyglądało przyjaźnie, dlatego na razie nie odsuwał sztyletu. Miał nadzieję, że ta nie da mu jednak powodu, żeby go użyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jan Mayen

avatar

Orientacja : Nie będę się wypowiadać na ten temat.
Ekwipunek : Dwa sztylety
Wątki i powiązania : Siostra Norwegii i Islandii
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Kh!- Po cholerę ci ta informacja?
User : Mayek / Sesz
Multikonta : Brazylia
Liczba postów : 137
Join date : 13/03/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sro Sie 06, 2014 10:14 am

-Jestem Victoria - burknęła do Kanadyjczyka.
Usiadła okrakiem na nogach Alfreda i przekręciła się by obejrzeć jego ranę. Odgarniała delikatnie dłonią jego włosy i myślała intensywnie.
-Cóż, nie wygląda to tak, jakby rana mogła oddziaływać na wzrok. Alfredzie, nie pamiętasz czegoś z bitwy? Nie uderzyłeś o coś głową, hmm? - sięgnęła do torby i wyjęła z niej rum - Muszę przemyć ranę, dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sro Sie 06, 2014 12:03 pm

Oczywiście, że nie kontaktował. Całą siłę skupiał na tym, żeby nie zemdleć i nie przebić sobie płuc. Tak ze zdrowego punktu widzenia, nie powinien się w ogóle ruszać, ale takiej możliwości nigdy nie było. Szwed uniósł kiść bananów, by pomóc ją przenieść w wybrane przez Chilijczyka miejsce. Oh. Czyli mają nieznaczną przewagę? No chyba, że tamci są mniej poszkodowani…
Zmrużył oczy, czując ukłucie między żebrami. Powinien przyłożyć do nich coś zimnego, jak tylko będzie okazja. Spojrzał kątem oka na Jose. I już chciał coś powiedzieć, gdy nagle usłyszał szmery. Miał zamiar sięgnąć po broń, ale zreflektował się, gdy usłyszał głos kompana. Wykonał prędko rozkaz Bosmana, prawie tracąc przy tym przytomność. Gdy już przestało mu się kręcić w głowie, jedna ręka powędrowała w kierunku garłacza. Biorąc pod uwagę odległość i to, w jakim stanie był Szwed, broń palna była najlepszym wyborem.
Patrzył uważnie na każdy krok Jose. Starał się go słuchać, ale nie mógł skupić uwagi na zbyt wielu rzeczach. Bardziej koncentrował się na ewentualnym zabezpieczaniu życia Bosmana.
W końcu od tego był na statku…
Berwald przybliżył się trochę, gdy Jose wykonał tak nagły ruch. Chciał jakoś lepiej ocenić sytuację, a z takiego dystansu nie było to możliwe. Gdy był już bliżej dostrzegł dwie sylwetki. Okazało się, że intruzem była kobieta, ale w odróżnieniu od Chilijczyka, była mu nieznajoma. Pozostawał czujny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ameryka

avatar

Orientacja : Nie wiem...jeszcze! >3<
Ekwipunek : Nóż i zwykła strzelba za pazuchą~.
Wątki i powiązania : Wychowanek Anglii(Francja też miał w tym niewielki udział), brat Seszelii, Kanady, Dominici itp. oraz bratanek Irlandii, Walii i Szkocji.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Bo na takim statku przyda się taki zajebiaszczy superhero!!! >D
User : Inulka/Dojcz/Ame
Liczba postów : 155
Join date : 15/09/2012
Skąd : Waszyngton w Ameryce oczywiście!

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sro Sie 06, 2014 4:06 pm

Alfred siedział na ziemi i skierował swoje puste oczy w stronę wody. Nawet nie zdawał sobie z owego faktu sprawy. Jedyne co wiedział to fakt, iż obok był Matthew i Victoria, a z pewnością także i Dominica. Zastanawiało go trochę, po co była ta cała bitwa... Znaczy... Wie, iż to wrogie sobie statki, jednak przyniosło to same szkody dla każdej załogi... A to niby on nie myślał. A teraz? Po kapitanie nie było śladu. Cisza... Blondyna martwiło to bardzo... Tak, że na jego twarzy pojawił się nieprzyjemny grymas.
Czując, jak Vic na nim siada, nawet nie zareagował. Słowa Matta lekko go rozbawiły. Zachichotał.
-Daj spokój, bro, nie umrę przecież!-posłał uśmiech chłopakowi, jednak sam nie wiedział, czy udało mu się obrać dobry kierunek.
Na słowa Victorii zamyślił się. Czy pamiętał...? Sam nie wiedział. Teraz jak się nad owym faktem zastanawiał, tym bardziej stwierdzał, że nie pamiętał końcówki bitwy... W końcu, po jakimś czasie, młodzieniec otworzył usta.
-W sumie... Nie pamiętam końca tego cyrku... Ale to, co pamiętam...Nie. Chyba się nie uderzyłem.-rzekł nieco niepewnie, a na słowa o przemyciu rany pokiwał tylko głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sro Sie 06, 2014 4:30 pm

Portugalka rozważyła szybkie ucieknięcie gdyby nie to, że usłyszała chrzęst garłacza. Nagły ruch mógłby wywołać u Szweda odruch naciśnięcia za spust, a dziewczynie podobało się to, że wyszła z bójki obu załóg bez szwanku i nie zamierzała tego zmieniać. Zacisnęła dłonie na sztylecie tak mocno, że jej knykcie pobielały. Gdy poczuła na swojej skórze dotyk ostrza nawet nie drgnęła, nawet była w pewien sposób na to przygotowana. Ostrożnie przekręciła swoją głowę w kierunku Chilijczyka i obdarowała go spokojnym spojrzeniem.
-Miałam nadzieję na odrobinę zaufania i wdzięczności do naszej załogi za opatrzenie ci rany. -oznajmiła głosem, który dorównywał spojrzeniu jej błękitnych oczu. Złapała lekko za sztylet i z wyczuciem odsunęła go od swojej tętnicy, a swój sztylet schowała. Tak na znak pokoju.
Cały czas patrzyła prosto w oczy czarnowłosego chłopaka by dać mu znak, że nie zamierza ich ani okraść, ani zaatakować. Wyszła zza drzewa i omiotła wzrokiem towarzysza Rodrigueza.

Powrót do góry Go down
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sro Sie 06, 2014 4:43 pm

Po prostu na nią patrzył, z lekko zmarszczonymi brwiami i nieporuszoną miną. Miała rację. Tylko że zapominała, że był piratem i że takie gesty na koniec i tak nic nie znaczyły? Byli wrogami. Jednakże nie zależało mu na wojnie, w której mieliby małe szanse wygrać. Lepiej było utrzymać ten chwiejny pokój jak najdłużej, dopóki członkowie ich załogi nie wydobrzeją.
-Perdon. Nie wiedziałem, że to ty- dał jej bez problemu odsunąć sztylet, a w końcu schował go. Również na znak pokoju. Westchnął cicho i odsunął się od niej nieco, pozwalając jej wychylić się zza drzewa. Sam zaraz poszedł za nią i skinął Berwaldowi głową na znak, że na razie nie ma niebezpieczeństwa. Nie tak wielkiego. Niebezpośredniego. Ale jednocześnie sam niekoniecznie się rozluźnił, pozostając w napięciu.- Podkradanie się w ten sposób nie jest rozsądne.
Nie ufał jej. Być może odczuwał lekką wdzięczność, ale to nic nie zmieniało.
-Ruszyliście się z plaży?- rzucił luźno, ale tak naprawdę zależało mu na odpowiedzi. Wiedza o poczynaniach potencjalnego wroga lub sojusznika zawsze była korzystna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sro Sie 06, 2014 5:40 pm

Bacznie przyglądał się dwójce. Wyglądało na to, że dość dobrze się znali. Kobieta była uzbrojona, ale nie zanosiło się na to, żeby chciała atakować. Choć pewnie miała taki zamiar, ale widząc ich rozmyśliła się. W końcu była z obcej załogi…
W momencie, kiedy Jose dał mu znak, Szwed wyprostował się, a jego dłoń puściła garłacz. Gdy wyszła zlustrował ją wzrokiem, doszukując się broni, bądź jakiś obrażeń, żeby wiedzieć gdzie strzelać. Trzeba mieć ją na oku, tym bardziej, że Berwald nie znał dziewczyny i nie wiedział, czego się spodziewać.
Wciąż nie spuszczał wzroku z intruza. Pamiętał czyjeś mądre słowa: „Jeżeli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego co mówi - patrz na nią.”  Podejrzliwość była już w nim zakorzeniona, więc nie było mowy zaufaniu. Cała ta sytuacja już mu śmierdziała.
Cóż, jedyne, co mógł zrobić to pozwolić na dalszy rozwój wydarzeń.
Owszem, nie powinna się skradać.
Dobrze, że Jose szybciej się do niej dostał, bo Szwed miał w zwyczaju najpierw strzelać, a potem zadawać pytania…
Znów poczuł ukłucie w żebrach. Dobrze by było gdyby nie musiał się tak gwałtownie ruszać, ale robił to instynktownie. Odchrząknął i spróbował odetchnąć. Był już trochę zdenerwowany.
Nie znosił sytuacji, w których jego osoba była kulą u nogi. Dobrze wiedział, że niepotrzebny ciężar winno się zrzucać. Ściśle mówiąc Berwald nie był zbyt pożyteczny i czuł się przez to zagrożony. Gdy człowiek dźwiga własne ciało i czuje ciężar, zaczyna dostrzegać własne błędy. Choć błędy w przypadku Szweda są tylko wezwaniem do zachowania czujności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Sie 07, 2014 5:42 pm

Podeszła do Szweda i przyjrzała mu się uważniej. To dziwne, że nigdy wcześniej go nie spotkała. Teraz wyglądał nie najlepiej.
Omiotła wzrokiem teren w poszukiwaniu tego, co Chilijczyk kazał mu schować, może to było coś ważnego. Nie żeby Maria chciała ich okraść, skądże, po prostu była ciekawa.
-Kto tu mówi o podkradaniu się? Akurat podziwiałam uroki tej wyspy gdy natknęłam się na was. -odpowiedziała beztrosko. W tym momencie najbardziej potrzebowała jak najwięcej sojuszników. Najlepiej z obu stron, na wszelki wypadek gdyby kapitanowie odnaleźli się cudem i zachciałoby im się walk. Tym bardziej, że akurat teraz opłacało im się związać mały sojusz z Marią. Głównie ze względu na jej doświadczenie w leczeniu połamanych żeber i sprawność fizyczną. Na pytanie chłopaka odwróciła się i spojrzała na niego. Jej brwi powędrowały do góry.
-To zależy.-rzuciła od niechcenia. Nie chciała się przyznać, że zostawiła ich samych.
Gdy usłyszała kaszel Szweda spojrzała na niego i zmierzyła wzrokiem. -Co ci się stało?- zapytała.
Powrót do góry Go down
Kanada

avatar

Orientacja : Piękno miejsce swe ma w duszy, cóż więc ciało znaczy?
Wątki i powiązania : Wspomnienia potęgi Brytyjskiej.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Poprzysiągł zemstę na tych, którzy odebrali jedno z najważniejszych dla niego osób.
User : Meanness
Liczba postów : 48
Join date : 03/09/2013
Skąd : Ottawa

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Sie 07, 2014 7:58 pm

- Przepraszam, panienko Victorio... - powiedział cicho, nieco wystraszony tonem głosu dziewczęcia. Nie chciał jej rozgniewać. Teraz w jej rękach spoczywało zdrowie, a być może i życie jego brata, musiał więc sprawić, by była spokojna, by mogła skupić się na pomocy jego bratu. Siedział cicho, spoglądając na nich, dostrzegając uśmiech swego brata. Był szczęśliwy, że mógł być tak blisko niego, że obaj wciąż żyli. Wiedział, że wiele bliskich im osób trzeba jeszcze odnaleźć, że niektórych być może nie zobaczą już nigdy. Jednak to, że mógł słyszeć głos swego brata było dla niego największym szczęściem.
- Wiem, braciszku... Jesteś naprawdę bardzo silny i nawet to, co się stało nie może zrobić Ci krzywdy - uśmiechnął się delikatnie, dodając bratu otuchy. Gdy młodzieniec wspomniał, iż nie pamięta końca walki zrozumiał, że jego wspomnienia również kończą się jeszcze w jej trakcie. Stracił przytomność w czasie boju, nie wiedział więc kto zginął jeszcze na statku, kto mógł zginąć w morzu, ani tym bardziej, kogo jeszcze powinni szukać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jan Mayen

avatar

Orientacja : Nie będę się wypowiadać na ten temat.
Ekwipunek : Dwa sztylety
Wątki i powiązania : Siostra Norwegii i Islandii
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Kh!- Po cholerę ci ta informacja?
User : Mayek / Sesz
Multikonta : Brazylia
Liczba postów : 137
Join date : 13/03/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Sie 07, 2014 9:59 pm

Pokiwała głową na znak, że zrozumiała i dokładnie wyczyściła ranę. Jak jej się wydawało. Nie było to nic poważnego, tylko w nieodpowiednim miejscu więc pociekło dużo krwi. Myślała chwilę przeczesując jego włosy dłonią. Nie była pewna czy trzeba to zszywać czy obejdzie się bez... Wolała nie ryzykować i nie zakładać szwów w takim miejscu.
-Wszystko jasne. Musiałeś się uderzyć. Myślę, że najpierw może ci się pogorszyć. Będziesz albo bardzo mało widziała, albo nawet nic. Ale wzrok wróci. Nie ma się o co martwić~ - uśmiechnęła się do niego radośnie i dała mu buziaka w czubek nosa.
- Czy teraz możesz mi już zdradzić co ci się stało? - spojrzała surowo na Kanadyjczyka, choć dalej nie schodziła z kolan Alfreda. Było jej tam zbyt dobrze. Tak na prawdę chciała się w niego wtulić, rozpłakać i przeczekać wszystko w jego ramionach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ameryka

avatar

Orientacja : Nie wiem...jeszcze! >3<
Ekwipunek : Nóż i zwykła strzelba za pazuchą~.
Wątki i powiązania : Wychowanek Anglii(Francja też miał w tym niewielki udział), brat Seszelii, Kanady, Dominici itp. oraz bratanek Irlandii, Walii i Szkocji.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Bo na takim statku przyda się taki zajebiaszczy superhero!!! >D
User : Inulka/Dojcz/Ame
Liczba postów : 155
Join date : 15/09/2012
Skąd : Waszyngton w Ameryce oczywiście!

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 10, 2014 7:38 pm

Nie pamiętał samego końca walki. Ale nawet jeśli, wiedział jedno... Nie jedno z nich mogło zginąć. Modlił się tylko, by nie stało się to komuś mu bliskiemu. Może myślał egoistycznie, ale...trudno. Chciał tylko, by jego rodzina była obok. Nikt więcej go nie obchodził. Odetchnął głęboko i pokiwał głową. Objął dziewczynę, po czym przytulił się do niej delikatnie. Chciał mieć teraz pewność, że może mieć kogoś bliżej. Zamknął oczy, słuchając, co mówili Victoria i Matthew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 11, 2014 4:35 pm

Chilijczyk pozostał w pewnej odległości, krzyżując ramiona. W sumie to Maria znajdowała się dokładnie pomiędzy nimi, więc nie było mowy o ucieczce. W razie czego. To nie znaczyło jednak, że Jose się rozluźnił. Nadal śledził ją uważnym wzrokiem, napięty. Nie zamierzał atakować, o ile ta go nie sprowokuje. W sumie to... Sojusz pewnie by im się przydał. Zwłaszcza, że ich było mniej.
-Nie trzeba nic mówić, wystarczy spojrzeć na fakty- rzucił obojętnie, wzruszając ramionami. Nie zamierzał z nią dyskutować na ten temat. Wyraźnie się skradała. Przecież to było oczywiste, wszyscy to wiedzieli. Jose rozumiał jej powody. Oczywiście, że zachowała ostrożność zamiast szarżować na nich bezmyślnie.
Westchnął ciężko. Coś ukrywała. Chilijczyk postanowił nie naciskać. Zamiast tego zadał lepsze pytanie.
-Znalazł się ktoś jeszcze?
A potem tylko patrzył, obserwując również reakcję Berwalda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 11, 2014 6:00 pm

Nie spuszczał kobiety z oczu. Denerwowało go to, w jaki sposób na niego patrzyła. Tak między Bogiem, a prawdą to wszystko w tym momencie go denerwowało. I to niemiłosiernie.
Uniósł brew podejrzliwie. Co ją to w ogóle obchodziło?
- Wpadłem na skały. –odpowiedział spokojnie. Nie musiał się im tłumaczyć. Był dorosłym mężczyzną, na pewno najstarszym w tym gronie. Potrafił o siebie zadbać.
Urażona ambicja to najgorszy doradca. Nie nadymaj się. Odpuść. Oddychaj.
Udało mu się już znaleźć jakiś rytm, żeby nie tracić, co chwilę oddechu. Wyprostował się, aby wziąć jeden głębszy i znów zaczął kaszleć krwią. Szwed miał to niesamowite szczęście, że każda jego akcja, każdy ruch spotykał się z przeciwną reakcją wszechświata, który niweczył wszystkie jego plany. Nawet tak przyziemne jak oddychanie.
Kolejne krople krwi poleciały na ziemię, gdyż resztę udało mu się zatrzymać dłonią. Wytarł ją w spodnie, aby tą samą dłonią otrzeć usta. Udało mu się co prawda zostawić smugę krwi na policzku, ale wyglądało to lepiej, niż gdyby tak swobodnie miała ściekać po brodzie. Berwald spojrzał to na dziewczynę, to na Jose.
I na co się tak gapią? Wcale nie był w złym stanie. Nie potrzebował ani troski, ani pomocy. Człowiek męczy się litością, bo jest bezużyteczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kanada

avatar

Orientacja : Piękno miejsce swe ma w duszy, cóż więc ciało znaczy?
Wątki i powiązania : Wspomnienia potęgi Brytyjskiej.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Poprzysiągł zemstę na tych, którzy odebrali jedno z najważniejszych dla niego osób.
User : Meanness
Liczba postów : 48
Join date : 03/09/2013
Skąd : Ottawa

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 11, 2014 6:25 pm

Zauważył, iż jego brat i młoda, piękna dziewczyna zachowywali się zupełnie jak małżeństwo. Zastanawiał się czy nie umknęło mu zbyt wiele momentów z życia jego brata... Z rozmyślań wyrwał go głos dziewczęcia, które nieco go przerażało.
- Jedyne co pamiętam, to że upadłem w czasie bitwy na pokład, chyba uderzyłem o coś głową... Potem już obudziłem się tutaj i strasznie kręciło mi się w głowie. Ale chyba już mi nic nie jest... I niestety nie pamiętam końca bitwy... Ciekawe czy ktokolwiek go pamięta... - westchnął ciężko. Po co w ogóle była ta cała bitwa? Po co ze sobą walczyli? To wszystko nie miało już sensu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 11, 2014 7:15 pm

Spojrzała na Chilijczyka.
-Nie, nikt. - odpowiedziała z lekko wyczuwalnym smutkiem w głosie. Oczywiście był takie osoby, które warto byłoby wyłowić całe i zdrowe z morza. I były też takie, które Maria chętnie zobaczyłaby rozszarpywane przez rekiny lub piranie.
Obrażenia Berwalda były dość poważne i, jeśli to były żebra, to cud, że stoi tak spokojnie. Gdy zaczął kaszleć krwią stała chwilę otępiona i już po chwili podbiegła do niego i złapała za ramie starając się unikać okazywania zbytniej troski by blondyn nie odrzucił jej pomocy przez swoją dumę. Ach, mężczyźni, zdarzali się nawet tacy, którzy woleli umrzeć niż przyjąć pomoc od kobiety.
-Mogę cię zbadać?- zapytała spokojnym tonem i spojrzała mu prosto w oczy. Co jak co, ale jeśli chodziło o czyjeś zdrowie Portugalka zmieniała się w anioła. Podobnie jak to było w przypadku połamanych żeber Dominici. Oby tylko nie miał takich obrażeń jak dziewczyna, którą trzeba było operować i leżała kilka tygodni.
Powrót do góry Go down
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 11, 2014 7:30 pm

Skinął ze zrozumieniem głową, krzywiąc się. To akurat nie była dobra wiadomość. Chociaż z jednej strony oznaczało to, że i ich liczba się nie zwiększyła... Ale Jose i tak wolałby usłyszeć o tym, że znaleziono kogokolwiek. Nawet pieprzonego Arthura.
Albo Kiku, żeby Chilijczyk mógł zabić skurczybyka.
Teraz też zerknął z pewnego rodzaju niepokojem na to kaszlenie. Nie zamierzał też się wtrącać. Sam się na takich obrażeniach nie znał, a jeśli Maria chciała go przebadać... Niech Berwald zdecyduje. Nic Jose nie było do tego. Rozejrzał się po okolicy, próbując dostrzec jakieś jedzenie.
-Zaraz wracam- wymamrotał, sięgając po sztylet. A potem ruszył nieco w głąb dżungli. Właściwie cały czas pozostawał w zasięgu słuchu. Po prostu chciał rozejrzeć się za jakąś wodą. Jedzeniem. Jego noga protestowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 11, 2014 9:22 pm

Znów zrobiło mu się niedobrze. Fakt ten pogorszyła kobieta, która w mgnieniu oka znalazła się przy nim.
Oj, moja droga. Lepiej się odsuń.
Szwed patrzył się na kobietę podejrzliwie i nie potrafił znaleźć, ani jednego powodu by jej zaufać. Skradała się, była z obcej załogi, była kobietą, chciała mu pomóc, pierwszy raz widział ją na oczy, nic o niej nie wiedział… Niech to diabli.
- Możesz.
Przed kobietami nie można się tłumaczyć, trzeba działać. Cóż, mimo, że Berwald był dumnym mężczyzną, to nie był jednak głupi. Skoro kobieta opatrzyła resztę załogi to na pewno się na tym znała. Sama to zaproponowała, więc niech nie liczy na jakiekolwiek odwzajemnienie. A jeśli ośmieli się czegoś spróbować, niech jak najbardziej liczy na odpłatę.  W końcu miała go tylko zbadać, a chyba już nic nie mogłoby mu bardziej zaszkodzić. Szwed był cały czas czujny. W takich warunkach nie ma mowy konfliktach. Lepiej zostać przy zdawkowej ogładzie. Chłonął dziewczynę wzrokiem, aby dociec, jakie są jej intencje. Nie był pewien niczego. Spojrzał jeszcze w stronę oddalającego się Chilijczyka. To nie był dobry pomysł oddalać się, ale Jose był zbyt uparty, aby przemówić mu do rozsądku. Jego decyzje, jego konsekwencje. Cóż. Czyli został z nią sam. Szanse wydawałyby się wyrównane, gdyby nie to, że Szwedowi kręciło się w głowie i miał ochotę wymiotować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   

Powrót do góry Go down
 
BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY
Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Bezludna Wyspa - Survival Time.
» Wyspa Twarzy
» Wyspa Endor
» Event #9 | Ślub w Lucky Coin | Zapowiedź {odroczona w czasie}
» Kronika rodu Tarth

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pirate Hetalia :: 
 :: 
E v e n t y
-
Skocz do: