IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 12, 2014 4:45 pm

Dziewczyna nie liczyła na jakąkolwiek wdzięczność za swoje działania. Ot tak, dobry uczynek od czasu do czasu na wypadek, gdyby niebo istniało. Ale jak to mówią- przezorny zawsze ubezpieczony.
-Musisz ściągnąć koszulę.-powiedziała. Po jednym spojrzeniu można było określić gdzie żebra są uszkodzone gdyż z prawej strony jego klatki był duży siniak. Portugalka aż skrzywiła się na jego widok.
-Trzymaj prawą rękę w górze i wciągnij powietrze.- Delikatnie zaczęła dotykać miejsca siniaka by wyczuć miejsca złamania. Kątem oka zauważyła również siniaka i rozcięcie na dolnej lewej części pleców.
-Czwarte, piąte i szóste żebro złamane oraz rana obok biodra. -poinformowała go. Niby to nic nie zmieni, ale zawsze chyba fajnie wiedzieć co ma się połamane. Krew na ranie już zasychała więc dziewczyna postanowiła zająć się nią później. Przystawiła ucho do jego prawego płuca.
-Oddychaj głęboko.-poleciła. Trochę dziwnie to wyglądało.
-Tak w ogóle to jestem Maria.-przedstawiła się i zaśmiała się z tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 12, 2014 5:31 pm

Był trochę spięty tą całą koncentracją wokół jego osoby. Nigdy nie lubił być w centrum uwagi. Patrzył na dziewczynę z dystansem. Posłusznie, choć niechętnie ściągnął koszulę, a następnie materiał, który imitował w tym momencie bandaż, czyli podartą koszulę Jose. Sam spojrzał na swój tors, ale nic nie zdążyło się zmienić w tak krótkim czasie. Być może przez nadmiar ruchu siniaki wydawały się większe. Czuł się dziwnie będąc tak obserwowanym.
To było naprawdę nieprzyjemne i niezręczne.
Podniósł niezdarnie rękę i coś jakby zabolało go w barku. To pewnie stłuczenie. Wciągnął powietrze tak jak poleciła kobieta. Zachwiał się lekko z nogi na nogę.
Od kiedy oddychanie stało się takim wysiłkiem?
Wciąż pilnował ją wzrokiem, słuchając, co też ma do powiedzenia. Sam podejrzewał złamania, ale biodra w ogóle nie czuł. Opuścił rękę czując, że zbliża się kolejna fala kaszlu. Tym razem odwrócił twarz. Tak jak oplucie Chilijczyka krwią, nie było wielkim świństwem, to jednak coś mu mówiło, że na kobietę charkać nie wypada.
Gdy już doprowadził się do porządku, poczuł, a po chwili zobaczył głowę dziewczyny wtuloną w jego organizm. Co do diabła?
Jej polecenia wcale nie były tak bezproblemowe, jak brzmiały. Znów zaczął oddychać z obawą, żeby nic nie zaczęło mu trzeszczeć pod skórą.
- Berwald. – odpowiedział krótko, bo tylko tyle potrafił w tej chwili z siebie wykrztusić. Zastanawiał się, jak jej się w ogóle udało wyjść bez szwanku. On był cały w siniakach, zaczerwienione, podkrążone oczy, zaschnięta krew na twarzy i ciele. Usłyszał śmiech. Kobietę też zdawało się coś bawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 12, 2014 6:06 pm

Jak tak dalej pójdzie to Berwald zasłuży na plakietkę dzielnego pacjenta. Jeszcze chwilę posłuchała pracy jego płuc i serca. Miał dosyć mocne zaburzenia rytmu serca więc to najprawdopodobniej było stłuczenie płuca pierwszego stopnia. Odkleiła się od jego klatki piersiowej. Berwald... to imię na pewno kiedyś już słyszała.
-Usiądź, będzie mniej bolało.-oznajmiła. Co do jej stanu zdrowia- po prostu miała szczęście. Podczas walki bardziej skupiła się na osłanianiu kapitana jako prawa ręka, a morze szybko wyrzuciło ją na brzeg.
Podniosła z ziemi jego koszulę, nacięła ją i zaczęła drzeć by powstał z niej jak najdłuższy kawałek. Gdy już miała miała bandaż, o bardzo ślicznym zielonym kolorze, przykucnęła obok Berwalda i zaczęła owijać jego klatkę piersiową.
-Więc... jaką funkcje pełniłeś na statku?- zapytała próbując rozpocząć arcy ciekawą konwersacje.


Powrót do góry Go down
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 12, 2014 6:36 pm

Szwedowi kręciło się w głowie. Czekał na jakieś słowo od kobiety, ale na nic się nie zanosiło.
Walczył z uczuciem mdłości, co chwila spoglądając, cóż, na jej głowę. Gdy w końcu się poruszyła liczył, że powie coś więcej o jego stanie, ale nic takiego nie miało miejsca. Znowu siadać? Westchnął, na samą myśl, że zaraz będzie musiał wstać. I dlaczego miałoby boleć, co ona chcę mu zrobić?
Berwald kucnął niezdarnie i spoczął na piasku. Skrzywił się nieznacznie, bo wcale nie miał wrażenia, że ból będzie mniejszy. Z tego co na razie zauważył, to było mu coraz ciężej.
Znów nudności.
Szwed uspokoił się nieco, kiedy doszedł do wniosku, że ona chce go tylko opatrzyć. Patrzył jak bestialsko rozrywa jego koszulę na strzępy i znów swoją uwagę zwraca w jego kierunku. Próbował się jakoś nie szamotać, aby było jej łatwiej. Znów przeszkadzało mu, że szrama na jego boku była widoczna.
Rany i blizny były codziennością w ich środowisku, ale mimo to zawsze czuł dyskomfort.
- Jestem kanonierem. – powiedział cicho, lecz operatywnie. Mówienie coraz lepiej mu szło, ale mimo to, nie mógł zdobyć się za dłuższą wypowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 12, 2014 7:05 pm

Skończyła zawiązywanie bandaża i zerknęła na jego ranę obok biodra. Wysychała i nie krwawiła, więc nie było potrzeby jej ruszać. Wstała i rozglądnęła się. Chilijczyk ot tak sobie poszedł zostawiając członka swojej załogi bezbronnego. Odpowiedzialne zachowanie jak na bosmana. Gdyby Maria dała się omamić ideologią Arthura na temat załogi Prusaka Szwed już dawno leżałby z nożem w oku.
-Masz stłuczone płuco. Prawdopodobnie pierwszego stopnia, nie aż tak poważne. -oznajmiła. -Ale będziesz jakiś czas jeszcze kaszleć krwią.
Coś jej mówiło, że zderzenie ze skałami miało jeszcze jakieś skutki.
-Coś jeszcze cię boli?- zapytała
Powrót do góry Go down
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 12, 2014 7:13 pm

Tyle że on nie odszedł. Przynajmniej nie za daleko. Właściwie to po prostu okrążał ich co i raz, rozglądając się za niebezpieczeństwami. Nie mogli się tu czuć jak w domu. W każdej chwili, z każdej strony mogło ich coś zaatakować. A Maria i Berwald byli chyba zbyt zajęci, żeby widzieć co się wokół nich dzieje.
Przy okazji też odnalazł schowane przez Szweda banany i schował je w lepszym miejscu. Wrócił jednak z jednym, dostrzegając, że ci już skończyli. Natychmiast. W końcu ich obserwował.
-Jesteś głodna?- spytał, wyciągając w jej stronę owoc. Mimo wszystko im pomogła. Chilijczyk zaś mógł jej za to zapłacić. Chociaż to był dług Berwalda, a nie jego. No ale trudno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dominica

avatar

Orientacja : Hetero
Wątki i powiązania : Skrzypce i ciasto moim życiem. A, i Francis i Arthur się mną opiekowali.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Proszę cię, jestem kierownikiem wodopoju.
User : Didime
Multikonta : nie mam C:
Liczba postów : 100
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 12, 2014 8:26 pm

Batay!- te di tjè.  Ètenn!- te di kò. Lidè te di anyen. On bowiem parzony gorączką wywołaną przez zakażenie, nie był w stanie wytworzyć nic sensownego.
Mwen non pòt...- katjilè Dominica. Czuła jak ulatuje z niej energia. Głęboki wdech. Próba poruszenia się- bez skutku.
-Ès si... ou pawè pou lè Bazil vini?- zapytała cichutko sama siebie, co dla otoczenia mogło się wydawać cichym, niewyraźnym majaczeniem. Czy jednak?
Kolejny głęboki wdech. Padał deszcz, burza...a jej mimo tego było gorąco jak w piekle.
Mwen...bwilè!- powiedziała głośniej, mając nadzieję, że ktoś usłyszy. Nie zdawała sobie jednak sprawy z tego, że mówi w swoim języku nieświadomie- a na pewno nie zrozumiale dla większości zgromadzonych.
- Plè... èdè...!- powiedziała już głośniej.
Lecz może to lepiej? Co tu po niej? Będzie tylko ciężarem. Do tego szanse na wydostanie się stąd są nikłe. Może przyjdzie im tu żyć? O ile nie pozabijają się wcześniej o byle głupstwo.
Otworzyła oczy. Wzrok był zamazany. Przez łzy, lub po prostu jej mózg nie czytał obrazu. Początkowo, potem bowiem zaczął łapać ostrość. Zobaczyła swoją rodzinę.  Cieszyła się, że żyją. Choć brakowało kilku znajomych twarzy...
-Pòv lam nou... bondye kwiz... pinisyon...lanmò... non espwa pou pòv pirate lam ... Senyè, ni mizèkiwòd... sovè lavi yo...! Soulaje soufrans di nou kanmawad èvèk lèlmi...plè..!- zaczęła, na początku cicho, by ostatnie słowo wykrzyczeć niemal z całą swą, niewielką, siłą.
Następnie jej głowa opadła na bok. Hm.
Jaki ładny kamyczek.



______
Hue hue.
Jeśli chodzi o fragmenty mówione przez Domi proszę o kontakt postacie które mogą znać Kreolski, wtedy wyślę im tłumaczenie dokładne. Reszta musi mnie albo baardzo prosić albo męczyć się z tym: http://www.saintluciancreole.dbfrank.net/dictionary/KweyolDictionary.pdf
Domi mówi bowiem dialektem z St. Luci i Dominiki, a na tłumaczu jest tylko dialekt z Haiti.
Jeśli jednak chodzi o myśli.

,,Walcz- powiedziało serce. Giń!- Powiedziało ciało. Mózg nie powiedział nic''
,,Nie mogę- pomyślała Dominica''

Hue xD

_____[/b]


Ostatnio zmieniony przez Dominica dnia Wto Sie 12, 2014 8:36 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 12, 2014 8:29 pm

Nie znał się na medycynie, ale wychodziło na to, że nie mylił się, co do swojego zdrowia. Nic dziwnego. Od zawsze polegał tylko na sobie i dobrze siebie znał. Nie żeby wiedział, co to jest stłuczenie płuca, pierwszego stopnia. Diabli.
Krew jeszcze przeżyje, gorzej było z nudnościami, ale to za pewne przez słoną wodę. Wspominała coś o biodrze, ale widocznie nie była to tak poważna rana. Szwed wstał, co wcale nie było w tych warunkach proste. Na szczęście klatka piersiowa była teraz solidniej opatrzona i nie musiał oplatać jej rękoma przy każdym kroku.
Spojrzał na Marię surowo, po czym na wyłaniającego się z buszu Jose.
- Nie.- skłamał kobiecie, bo nie chciał krzywdować i wiedział, że pozostałe urazy nie były tak groźne. Nie dziękował kobiecie, bo sama to zaproponowała. Gdyby tak zrobił, mogła to uznać za przysługę i oczekiwać rekompensaty. Otrzepał się z piasku, po czym niezwłocznie, bez zbędnych tłumaczeń sam udał się w kierunku buszu, by uwolnić swój żołądek z całej obolałości, która nim targała. Gdy już odciążył swój brzuch, oporządził się i wytarł buzię z krwi, poczuł jak coś ciepłego spływa mu po policzku. Dotknął rany przy skroni. Była płytka i nieszkodliwa. To miejsce zawsze obficie krwawiło.
Wytarł je ręką i wrócił do dwójki piratów. Najwyraźniej Jose nawiązywał z kobietą jakiś alians, gdyż oferował jej banany, które wcześniej kazał chować. Spojrzał na nich skonsternowany, unosząc brew. Berwald chyba nigdy nie nadąży za tymi południowcami…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 12, 2014 9:47 pm

-No właśnie widać.-mruknęła i posłała mu spojrzenie pełne powątpiewania. Ale cóż, to była jego sprawa. Nic na siłę.
Spojrzała na Chilijczyka. Tak właściwie to głodna nie była, ale przynajmniej nie zostanie bez niczego gdy zgłodnieje.
-Obrigada.- posłała w jego stronę lekki uśmiech i wzięła od niego owoc.
Była strasznie ciekawa co z resztą jej załogi. Może kogoś znaleźli? Albo walnął w nich piorun, rozszarpała ich puma lub dzikusy z tej wyspy zrobili sobie z nich zupkę? Przygryzła paznokieć kciuka. Nagle wstrząsnęło nią poczucie winy. Jak mogła ich zostawić?
-Moglibyśmy wrócić na plażę.- zaproponowała i spojrzała na nich wyczekując ich opinii na ten temat. Może morze wyrzuciło na brzeg jakieś przydatne rzeczy lub ludzi?
Powrót do góry Go down
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pią Sie 15, 2014 5:02 pm

Oferował jej tylko jednego banana i było posunięcie taktyczne. Doszedł bowiem do wniosku, że akurat Maria była osobą, z którą lepiej było na razie mieć przyjazne stosunki, a może nawet na siłę utrzymywać przy życiu. W końcu najwyraźniej miała jakieś doświadczenie medyczne, a to naprawdę mogło się im przydać. Zwłaszcza, że z tego co Jose wiedział Emil się nie odnalazł. Czyli nie było nikogo, kto zająłby się ich ranami.
Przez chwilę patrzył na nich, krzywiąc się nieznacznie. Javier też ruszył w kierunku plaży, więc to w pewnym sensie było miejsce, w którym powinni się udać... Przynajmniej Chilijczyk. Nie chciał też zostawiać Belwarda samego. Ale z drugiej strony łażenie tam i z powrotem nie mogło przynieść żadnych efektów. Spojrzał jeszcze na swój sztylet.
-Rozdzielamy się- rzucił w końcu, zaciskając na nim palce.- Czas poszukać wody, bez niej ani rusz. Berwald, wypatruj naszej załogi.
A potem zniknął ponownie w gąszczu.
//bo wyjeżdżam na tydzień i nie będę mogła odpisywać D:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pią Sie 15, 2014 10:12 pm

Dopiero teraz poczuł jak bardzo jest zmęczony. Chodzenie w takim stanie to spory wysiłek, a fakt, że serce waliło mu jak oszalałe wcale nie pomagał. Znów zakaszlał i polała się krew.
Szwed wiedział, że rozdzielenie się nie jest najlepszym planem, ale nie miał innego, a Jose i tak by go nie posłuchał. Skinął tylko głową, bo mówienie wydało mu się zbyt bolesne i niepotrzebne.
Bardzo powoli zaczął iść wzdłuż plaży. Byłoby mu łatwiej gdyby mięśnie tak go nie piekły. Możliwość swobodnego oddychania, też by nikomu nie zaszkodziła. Westchnął ciężko. Co kilka kroków chwiał się, kaszlał, ale szedł i rozglądał się, jak polecił Chilijczyk. Nikogo jednak jeszcze nie widział. Serce kołatało, w głowie się kręciło… Doprawdy, jak kogoś znajdzie, to na pewno jego pomoc nie będzie zbawienna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sob Sie 16, 2014 3:43 pm

Kiwnęła głową na słowa Chilijczyka. Rozdzielenie się nie było dobrym pomysłem, ale potrzebowali tej wody i ktoś musiał iść jej poszukać. Uchyliła się by nie zostać pobrudzoną mieszanką flegmy, krwi i wydzieliny płucnej.
Szła ramię w ramię ze Szwedem na wszelki wypadek. Na przykład gdyby zechciało mu się zemdleć. Schowała banana w pustą kaburę po garłaczu i wyjęła sztylet. Zaczęło się powoli rozpogadzać, a przynajmniej deszcz się uspokoił.
Reszta jej załogi była już dobrze widoczna. ilość osób pozostała niezmienna. Nikt nie odszedł, nikt nie się nie znalazł.
I nawet Dominica się obudziła. Ale coś było nie w porządku, skoro krzyczała tak głośno, że słychać było ją z takiej odległości.
Powrót do góry Go down
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sob Sie 16, 2014 9:27 pm

Szwed nawet nie zauważył, że dziewczyna idzie obok. W sumie to nawet się tego nie spodziewał. Był pewien, że pójdzie w przeciwną stronę, albo w gąszcz tak jak Jose. No cóż. Nie mógł nic z tym zrobić.
Po prawdzie nie wiedział nawet czy idzie w dobrym kierunku, dopóki nie usłyszał dźwięków rozmów…
Zaraz, zaraz. Skoro Jose poszedł w busz, a Javier w drugą stronę to mogło oznaczać tylko jedno...
To byli członkowie wrogiej załogi. Szlag by to trafił!
Nie miał zbyt wiele wyjść. Nie znał ani jednej osoby, więc musiał przejść obok nich, jakby nigdy nic i szukać dalej swoich. Nie ważne jak podejrzanie by to nie wyglądało.
Przecież nie mógł z nimi zostać. Znów zakaszlał.
Tym razem trochę mocniej zarzuciło nim na bok. Berwald zatrzymał się na chwilę i pochylił opierając dłonie o kolana. Musiał chwilę odetchnąć. Serca waliło mu jak oszalałe i czuł, jakby miał zaraz oszaleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sob Sie 16, 2014 9:52 pm

Słowa, które Dominica wypowiadała, na pewno były w jakimś dziwnym języku i Maria nie mogła niczego zrozumieć. Gdy już myślała, że dziewczyna nadal będzie zachowywać się jakby pomieszała redbulla z kawą, ta wykrzyczała ostatnie słowo i upadła. Ale nadal żyła i to był plus.
Już miała do niej podejść i zapytać jak się czuje gdy usłyszała okropny odgłos kaszlu. Teraz to wydawało się poważniejsze niż wcześniej, najwyraźniej nadwyrężył płuca. Podbiegła do niego, jedną rękę położyła na jego ramieniu a drugą na łokciu.
-Usiądź. Nie powinieneś tak daleko iść.- poleciła z troską. Co z tego, że był z innej załogi, teraz po prostu potrzebował pomocy.
Może i to było niezbyt pirackie zachowanie, ale czasami po prostu trzeba tak postąpić.
Powrót do góry Go down
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sob Sie 16, 2014 10:44 pm

Przez chwilę dławił się własną krwią. Było to naprawdę bolesne. Tkwił tak w bez ruchu. Zaciskając oczy próbował skupić się na oddychaniu. Gdy je otworzył obraz powoli zaczął się mazać, a następnie zanikać. Zrobiło mu się zimno.
Przez szum w uszach udało mu się usłyszeć kroki i poczuł, że ktoś go dotyka. Rozpoznał kobiecy głos i wiedział, że to Maria. Pokręcił przecząco głową. Chciał się wyprostować i iść dalej, gdyż powoli odzyskiwał wzrok.
- Nie. To tylko chwilowe osła-. - nie dokończył, ponieważ upadł.
Poczuł tylko, że spada na coś miękkiego. Był już zmęczony i nie miał siły oddychać. Czuł tylko ucisk przy żebrach. Zaczęło się robić niebezpiecznie. Wokół było pełno nieprzyjaciół, a on tracił przytomność? Do diabła z tym...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sob Sie 16, 2014 11:02 pm

Samo patrzenie na to sprawiało ból, a co dopiero poczuć to na własnej skórze. Ale oczywiście, według Szweda to nic takiego, więc może sobie iść dalej. Już otwierała usta by przerwać mu jego mowe o "chwilowym osłabieniu" gdy nagle chłopak zaczął mdleć.
Jedyne co Maria zdążyła zrobić to złapać go za ramiona i przytrzymać by upadek nie był tak gwałtowny. Nadal go trzymając klękła przy nim i zaczęła potrząsać nim lekko.
-Berwald? Berwald, spójrz na mnie. Cholera, nie zasypiaj. -Zaczęła mówić nerwowo. Starała się zachować przynajmniej pozorny spokój.
Powrót do góry Go down
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sob Sie 16, 2014 11:45 pm

Jedyną rzeczą, jakiej był w tamtym momencie pewien, to fakt, że go bolało. Bolało jak diabli.
Powoli otwierał powieki, choć jednocześnie tłukł się z myślami czy chciał i czy w ogóle powinien. Odnosił wrażenie, że stan nieprzytomności był o wiele lepszy, zwłaszcza, że realna sytuacja uderzyła go w twarz już na samym początku. Promienie słońca brutalnie poraziły jego nieprzyzwyczajone do światła oczy, a nieprzyjemny, słonawy posmak oraz drobinki piachu wdarły się do suchych, nieco spierzchniętych ust. Martin, ignorując ów dyskomfort, naraz powział gwałtowny, głęboki wdech, zupełnie tak, jakby brakowało mu powietrza, choć zdaje się, że był na lądzie już od dłuższego czasu. Jego ciało i ubrania całkiem wyschły, nawet jeśli dokładnie pamiętał, jak ześlizgiwał się z pokładu wprost do zimnego, ciemnego morza.
Szlag.
Przez długą chwilę leżał w kompletnym bezruchu. Jedynie falująca niespokojnie klatka piersiowa świadczyła o tym, że mężczyzna żyje. W końcu powoli przekręcił głowę, a następnie postarał się podnieść na łokciach. Jednakże gdy tylko spróbował to zrobić, z ust Martina wydobył się gardłowy, stłumiony, niewyraźny jęk. Już wiedział, co go tak bolało.
Miał paskudnie rozorany bok. Duża, niemalże czarna, zaschnięta plama krwi, przesiąknęła przez poprzecieraną, miejscami podartą koszulę. Mężczyzna zaklął siarczyście pod nosem i starajac się ignorować ranę, która niemiłosiernie rwała, na przekór zaczął pokracznie podnosić się do pionu. Miał szczęście, że w ogóle przeżył. Skoro bogowie morza dali mu drugą szansę, to nie mógł tu zostać i szczeznąć z głodu, odwodnienia albo zakażenia. Gdziekolwiek był.
W jakimś lesie, to na pewno.
Z trudem stanął na nogach i w pierwszym momencie musiał wspierać się o rosnące obok drzewo, ażeby w ogóle się utrzymać. Ze zwieszoną głową, która wcale mu nie pomagała poczuciem tępego pulsowania, otępieńczo postawił pierwszy, niepewny krok. Potem drugi, trzeci, czując się dokładnie tak, jakby coś go zjadło, przeżuło, wypluło w rynsztok i podeptało w drodze powrotnej do domu. Szedł przed siebie z gracją majtka po obfitej rumowej popijawie w tawernie.
Wreszcie jego bose stopy zanurzyły się w ciepłym piachu, a ramiona po omacku odchyliły ostatnie gałęzie i tropikalne listowia. Znalazł się na plaży. I szczerze nie spodziewał się, że kogoś spotka. Zmrużył oczy, na początku w ogóle nie kojarząc, kogo ma przed sobą.
- H-hah...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sob Sie 16, 2014 11:51 pm

Bezwładnie opadł nie wiedząc, co dzieje się z jego ciałem. Poczuł rwanie w klatce piersiowej, kiedy znalazł się w pozycji leżącej. Przez chwilę jeszcze widział Marie, ale jakby za jakąś niewyraźną powłoką. Widział, że coś do niego mówi, ale słyszał tylko oddalony szmer. Poczuł się jakby tonął.
Jego pole widzenia zamieniło się w całkowitą ciemność. Było mu okropnie zimno. Czuł silny, tętniący ból głowy zlokalizowany w rejonie skroni. Serce waliło jak młot, a on nerwowo łapał powietrze, kaszląc. Po chwili głowa swobodnie opadła, mięśnie się rozluźniły. Berwald stracił przytomność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 17, 2014 12:13 am

-Nie, nie zamykaj oczu! Nie waż się!- krzyknęła błagającym tonem i potrząsnęła nim jeszcze raz. Przyłożyła ucho do jego ust. Nie oddychał. W pośpiechu przypomniała sobie pierwszą pomoc. 30 uderzeń, 2 wdechy.
Kciukiem i palcem wskazującym złapała go za nos i odchyliła jego głowę do tyłu. Nabrała powietrza, przycisnęła swoje usta do jego i wypuściła powietrze do jego płuc. Powtórzyła tę czynność.
Złączyła swoje ręce, znalazła miejsce na klatce piersiowej i licząc po cichu zaczęła uciskać. Serce waliło jej jak oszalałe. Musiała uważać na jego złamane żebra. Jeden zły ruch i reanimacja nie pomoże.
Gdy doliczyła do 30 powtórzyła 2 wdechy.
-No dalej, obudź się.-powtarzała w akcie desperacji uciskając jego klatke.
Powrót do góry Go down
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 17, 2014 12:35 am

Martin zmrużył oczy raz jeszcze, przez dłuższą chwilę lustrując postacie tuż przed sobą. Słońce raziło, aczkolwiek tamten ani myślał powracać w cień zarośli, rosnących za plecami. Chwiejnym krokiem począł iść w stronę dwójki ludzi.
- H-hej... - Wycedził ochrypłym głosem, po czym kilkakrotnie przełknął namiastki śliny, czując, że suchość w ustach jest niemalże nie do wytrzymania. Dopiero, gdy znalazł się w odległości paru metrów, rozpoznał sylwetki. Acz nie tylko to. Sytuacja, w której sie znajdowali, także do Latynosa dotarła.
- ...Co, do diabła! - Wykaszlał z wyczuwalnym niedowierzaniem, chwilę wpatrując się w nich z nie lada osłupieniem. Dopiero potem ciężko padł na kolana tuż przy leżącym Berwaldzie.
- Na litość, co z nim!?
W tamtym momencie nawet jego własna rana i ból w boku został przezeń na jakiś czas zignorowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 17, 2014 12:53 am

Berwald leżał wciąż nieprzytomny. Ani drgnął. Spod jasnych rzęs nie widać było niebieskich tęczówek. Nie słyszał krzyków kobiety. Wyraźnie zbladł, a jego dłonie zrobiły się zimne. Jego ciało bezwładnie spoczywało na piasku, a serce zwalniało. Wzdłuż skroni pociekła stróżka krwi, brudząc mu włosy. Bandaż na klatce poluzował się i lekko zsunął, ukazując posiniaczony tors. Rana na biodrze osypywała się piaskiem. Szwed chybotał się pod wpływem uciśnięć, choć dalej nie dawał znaku życia. Po części sam był sobie winien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 17, 2014 11:03 am

14, 15, 16... liczyła w myślach. Podniosła wzrok na Argentyńczyka.
-Wpadł na skały. Ma połamane żebra i stłuczone płuca. Przed chwilą szedł i nagle stracił przytomność. -wysapała ochrypłym głosem.
Doliczyła do 30, zrobiła 2 wdechy i znów zaczęła uderzać. Powoli zaczynało ją to męczyć, zwłaszcza to, że musiała uderzać w dokładnie to samo miejsce z powodu złamanych żeber. I nie przynosiło to żadnych efektów.
-No dalej, dalej, budź się.-powiedziała do Szweda jakby po tych słowach miał wstać i tańczyć pogo.
Znów spojrzała na bratanka i przeniosła wzrok na jego biodro.
-Psiakrew.-skomentowała jego rany.
Powrót do góry Go down
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 17, 2014 3:13 pm

- Do diabła... - Chrząknął pod nosem, przypatrując się Berwaldowi z uwagą. Serce ze zdenerwowania zawaliło mu znacznie mocniej i nie czekając ani chwili dłużej, wstał. Z trudem, co prawda, bowiem jego własne rany dawały mocno w kość. Jednakże póki miał jeszcze trochę sił, mógł je znieść. Przynajmniej tak sobie wmawiał.
- Nie, to nic... - Wychrypiał na reakcję Portugalki. Chwiejnym, nieco pokracznym krokiem powędrował w stronę wody, ażeby pochylić się i nabrać jej nieco w łódeczkę złożoną z obydwu dłoni. Nie przyszło mu to łatwo, jako, że strup na paskudnie rozoranym boku naderwał się trochę w związku z chaotycznymi, gwałtownymi ruchami. Syknął przez zaciśnięte zęby, czując napływającą falę bólu i ciepłotę świeżej krwi. O tyle dobrze, że nie było tego zbyt wiele, toteż jej karmazynowy odcień w dużej mierze maskował się z brudną czernią przyschnietej posoki na materiale koszuli. Powrócił jakiś moment potem i gdy tylko znalazł się wystarczająco blisko, ochlapał twarz rannego towarzysza chłodnymi kroplami morskiej wody.
- Żyj, do licha! - Niemalże wykaszlał. - Tyle już przeszedłeś, a teraz ot tak zamierzasz szczeznąć na jakimś bezludziu!?
Kolejny raz padł na kolana tuż obok.
- Masz pojęcie, jakie to żałosne!?
Miał głos drżący ze zdenerwowania i stresu. Cóż. Martwił się i obawiał. Spojrzał na towarzyszkę.
- Pomóc uciskać? - Zapytał z wyczuwalnym przejęciem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 17, 2014 4:36 pm

Świadomość zaczęła do niego powoli powracać. Kaszlnął krwią, a klatka piersiowa  delikatnie uniosła się i Szwed znów zaczął oddychać. Najpierw zaczął powracać zmysł słuchu. Berwald słyszał krzyki dwóch osób, ale nie potrafił rozpoznać głosów. Dźwięki były stłumione. Potem zaczął czuć jakby ktoś uderzał go w klatkę piersiową. Ból spowodował, że mężczyzna znów zaczął kaszleć. Dotarło do niego jak bardzo się wychłodził.
Na jego twarzy pojawił się grymas bólu i spięcia. Po chwili odzyskując bardziej przytomność, otworzył delikatnie oczy ukazując piękne niebieskie tęczówki. Mrugnął kilkakrotnie, gdyż cała sytuacja dopiero do niego dochodziła. Widział niebo i dwie twarze. Po jakimś czasie doszedł do wniosku, że leży na ziemi, ale nie wiedział, dlaczego?
Co… do diabła?
Otworzył oczy szeroko, przypatrując się pochylonym nad nim towarzyszom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 17, 2014 6:26 pm

To wcale nie wyglądało na nic, pewnie Portugalka już brałaby się za jego rany gdyby nie to, że miała pod sobą wpółmartwego człowieka. Z każdą chwilą musiała wyszukiwać w sobie nowe pokłady siły by nadal mocno uciskać i wierzyć, że to coś da. Na to pierwsze na pewno jej starczyło, ale drugie już zniknęły. Od słów Martina w jej gardle zaczęła tworzyć się gula i Maria przeklęła się za to w myślach.
Doliczyła do 30 i już pochylała się by zrobić wdechy gdy nagle Szwed kaszlnął krwią. Pochylała się nad nim z zaskoczeniem dopóki nie otworzył oczu.
-Żyje. Oddycha.-oznajmiła -Żyje.- powtórzyła z niedowierzaniem.
Uśmiechnęła się do blondyna.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   

Powrót do góry Go down
 
BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY
Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Bezludna Wyspa - Survival Time.
» Wyspa Twarzy
» Wyspa Endor
» Event #9 | Ślub w Lucky Coin | Zapowiedź {odroczona w czasie}
» Kronika rodu Tarth

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pirate Hetalia :: 
 :: 
E v e n t y
-
Skocz do: