IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 17, 2014 7:24 pm

Nim jednak zdążył zrobić cokolwiek więcej, ujrzał, jak Berwald nagle się krztusi i kaszle. W tym jednym momencie kamień spadł Latynosowi z serca.
- Żyje... - Wychrypiał, po czym odetchnął głębiej i ciężej. Przy tym jednocześnie przytknął na chwilę dłoń do obolałego boku, aczkolwiek nadal nie spuszczał wzroku z rannego towarzysza.
- Co ty sobie myślisz, że robisz!? - Zgromił go, świdrując rozpłomienionym spojrzeniem. Nie był wściekły, a jedynie niebagatelnie zmartwiony i przejęty jego stanem. Jednak facetowi, jak to facetowi - zazwyczaj brakowało ogłady i typowej, kobiecej delikatności. Zwłaszcza, jeśli mowa o piracie, który w podobnych kwestiach nie był zbytnio obeznany oraz dosłownie minutę temu był niemalże pewien, iż będzie oglądać śmierć Berwalda.
- Zamierzałeś tu umrzeć!? Tutaj!? - Widać było, że jeszcze chwilę temu był na prawdę wystraszony. Raz jeszcze zmierzył Szweda spojrzeniem, oceniając urazy, jakich doznał. Lekko drzącymi dłońmi chwycił za skrawki swojej koszuli i zdjął ją, zaciskając zęby w momencie, gdy materiał odklejał się od przyschniętej rany. Aż kropelka zimnego potu pojawiła się na jego skroni. Nie przejmując się tym jednak, wstał kolejny raz i wyraźnie zmęczonym, mozolnym krokiem zbliżył się do morza, ażeby zamoczyć swoją odzież. Wrócił dosłownie za moment, pochylił się raz jeszcze i zwinąwszy koszulę w rulonik, położył ją na czole rannego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 17, 2014 11:03 pm

Po chwili jego oczy znów się zamknęły. Poczuł coś mokrego na czole. Mimo, że było mu niemiłosiernie zimno w ręce i nogi, to klatka piersiowa zdawała się płonąć. Zacisnął mocno zęby, otworzył oczy i ściągnął brwi. Stęknął próbując podnieść się do pozycji siedzącej, ale nie udało mu się nawet unieść głowy. Cały czas słyszał głosy kompanów, ale wcale ich nie słuchał. Berwald był całkowicie rozproszony.
- Co jest? – zapytał ciężko oddychając. Nie wiedział dokładnie, do kogo kieruje to pytanie, chciał tylko znać odpowiedź.
Szwed złapał się za serce, jakby miało to go jakoś uspokoić. Odchylił głowę do tyłu, zamknął oczy i powoli wdychał i wydychał powietrze. Znów zacisnął zęby i tym razem uniósł się lekko, by po chwili upaść na piasek. Wygiął się w łuk, czując jakby prąd przeszywał jego ciało. Coraz, głupsze masz te pomysły, Oxenstierna…
Skulił się w bok, by znów odkaszlnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 17, 2014 11:36 pm

Przyglądnęła się uważnie ranom Argentyńczyka, nie wyglądały dobrze.
-Dobrze, Martin, nie krzycz.-uspokoiła chłopaka. Była dość zasapana, a jej serce nadal waliło jakby chciało wyrwać się z klatki piersiowej i iść na ustawkę z kibicami Lecha Poznań, a twarz miała umazaną we krwi jakby właśnie jadła końskie serce.*
-Zemdlałeś.-zaczęła -Właściwie...to byłeś prawie martwy. -powiedziała. Jej oddech i rytm serca zaczął się normować gdy nagle Szwed zaczął się ruszać i zrobił ruch niczym z filmu "Egzorcysta". Pozwoliła mu się w spokoju wykaszleć.
Podniosła kawałek koszuli Hernandeza, który spadł Berwaldowi z czoła, i wytarła nim krew z twarzy blondyna.
-Lepiej się na razie nie ruszaj.- poleciła mu i posłała gorzki uśmiech. Musiała mu jeszcze poprawić opatrunek z żeber i oczyścić ranę obok biodra, a później zająć się Martinem.

*Wybaczcie, musiałam.
Powrót do góry Go down
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 18, 2014 12:11 am

Wykrztusił coś niezrozumiałego pod nosem, nieustannie obserwując Szweda. I byłby pewnie mówił dalej, gdyby tamten nagle nie zaczął kaszleć i nieco się wiercić. Martin momentalnie umilkł na pewną chwilę, co zapewne zbiegło się też z poleceniem Portugalki.
- Leż. - Odparł już zdecydowanie spokojniej, po czym lekko położył dłoń na ramieniu Berwalda. - W tej chwili, po prostu, odpocznij. Musisz nabrać sił.
Odetchnął głębiej. Jego bok dość porządnie dawał o sobie znać, jednakże nic nie wskazywało na to, ażeby Latynos miał zając się raną w najbliższym czasie. Zwyczajnie był zaabsorbowany czym innym.
- Powinien coś zjeść. Albo się napić. - Tu zwrócił się do Marii, zerkając na nią przelotnie. - Macie coś? Cokolwiek?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 18, 2014 1:39 am

Leżał na boku nie mogąc złapać tchu. Poczuł jak mokry materiał przewędrował przez jego twarz. Nie wiedział ile krwi dotychczas stracił, przez to ciągłe krztuszenie się. Był już naprawdę wykończony. Głowa opadła mu na piasek, a na twarzy pojawił się grymas bólu.
Zemdlał. Cóż, to wszystko wyjaśniało... Ale prawie martwy?!
- Martwy? – pytanie wydobyło się z jego ust.
To było okropne uczucie. Domyślał się, że jego urazy są poważne, ale nie wybierał się na drugą stronę. Nie tak wyobrażał sobie własną śmierć. Nie na jakimś odludziu, dławiąc się własną krwią. Chciał wstać, iść dalej, pokazać, że nie jest słaby, że sobie poradzi.
Psiakrew, co za nędzny stan?
Berwald nie cierpiał sytuacji, w których był bezradny, a przy tym musiał polegać na innych. Spojrzał na Martina. Ten też był ranny i to, wcale nie lekko. Znów to cholerne poczucie winy.
Diabli!
Szwed zaklął w duchu. Nie mógł nic zrobić, czuł się jak balast. Tylko ciągnął innych w dół. Powinni się zająć sobą, a jego zostawić. Znów się zachłysnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 18, 2014 1:55 am

Nie powinna mu teraz mówić jak bardzo poważny był jego stan.
-Prawie.-zaznaczyła jakby to miało ogromne znaczenie. Przetarła jego policzek. Ciekawe czy zawsze był taki blady. Podniosła wzrok na Argentyńczyka.
-Mamy banana.-powiedziała i pośpiesznie wyjęła owoc. -Ale nie mamy nic do picia, Jose poszedł szukać wody, ale...
Podała owoc Martinowi by go przytrzymał. Wzięła Szweda za ramiona, podniosła go lekko i położyła delikatnie tak by jego głowa leżała na jej nogach. W takiej pozycji na pewno musiało mu być wygodniej. Co jak co, ale Maria za żadne skarby nie zamierzała zostawić Berwalda i zająć się sobą.
Z tego całego zamieszania nawet nie zauważyła kiedy przestało padać.
Powrót do góry Go down
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 18, 2014 10:58 am

Gdyby Martinowi bardziej leżał na uwadze własny stan, to zapewne teraz nie siedziałby przy rannym towarzyszu. Cierpliwie wytrzymał rwanie i pieczenie w boku. W dużej mierze dlatego, że miał przed sobą kogoś w znacznie gorszym stanie, ale po części też z faktu, że w myślach despercako i usilnie starał się przegadać ból. Wszak nie było to coś, co dało się jakkolwiek zignorować.
- Odpoczywaj. Zajmiemy się wszystkim. - Powiedział nieco stłumionym tonem, spoglądając na niego i w międzyczasie chwytając owoc w dłoń. - Teraz się nie ruszaj.
Nie był pewien, jak osłabione ciało Berwalda zniosłoby kolejną falę bólu. Bezpieczniej było teraz zmusić go do statycznej pozycji. Spojrzał na Marię.
- Zjedzcie go. Albo ty go zjedz. Z drugiej strony, nie jestem pewien czy ten, w takim stanie, będzie w stanie cokolwiek przełknąć. - Stwierdził, kładąc przed nią banana. - A było by źle, jakby jeszcze tobie zabrakło sił.
Chwycił się za bok, zacisnał mocno zęby i znów się poruszył, błagając w duchu, ażeby rana kolejny raz nie naderwała się. A jeśli już, to niezbyt mocno.
- O ile dobrze widziałem, jak tu szedłem, to mijałem palmę kokosową. Sprawdzę. Jeśli będziemy mieć trochę szczęścia, to napijemy się za jakiś czas. - Mimo pewności w głosie, to dość pokracznie się podniósł, a gdy stał wyprostowany, zachwiał się lekko. Nie czuł się najlepiej, aczkolwiek starał się przyjmować dumną postawę. Był mężczyzną, który nie lubił okazywać słabości, zwłaszcza, gdy przyszło mu się kimś zajmować.
- Zaczekajcie... moment. - Wycedził, by w końcu zacząć iść. A raczej ze zmęczeniem sunąć stopami po piasku, by powoli zbliżać się do zarośli. Bolało. Bolało jak diabli. Ale nie mógł się teraz poddać. Pochylił się na szuwarami, jakoby czegoś szukał. I faktycznie ramionami odsuwał gałęzie i liście, szemrając przez dłuższych parę minut, zdaje się, że niezwykle desperacko pragnąc znaleźć owoc.
Leżał. Jeden. Nieduży, w twardej, zielonej skorupie obok smukłego pnia palmy. Martin upadł na kolana, niby chcąc go pochwycić, ale głównie dlatego, by chwilę odpoczać. Mruknął pod nosem i przymknał oczy, czując jak kropelka zimnego potu spływa mu po skroni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 18, 2014 4:08 pm

Berwald, co chwila zamykał i otwierał oczy, tak jakby miał problem z utrzymaniem przytomności. Bolało go serce i płuca, więc kulił się na boku, gdyż tak było mu wygodniej odkasływać, dopóki ktoś go nie poruszył. Mimo ułożenia głowy na nogach Portugalki, znów przekręcił się na bok, by ustabilizować oddech. Spojrzał kątem oka na Martina.
O nie. Na pewno nie chciał jeść.
Nie zdążył nic powiedzieć, ponieważ Latynos już zniknął z jego pola widzenia. Nie cierpiał, kiedy ktoś musiał go doglądać, tym bardziej, że wcale o to nie zabiegał.
Gdy Argentyńczyk się oddalił, znów został sam ze swoją wybawicielką. Patrzył na kobietę z dołu, mrużąc oczy. Szwed miał określony pogląd na relacje, jakie opisywały członków wrogich statków. To, co w tym momencie miało miejsce, w ogóle nie pokrywało się z jego przeświadczeniem.
- Czemu mi pomagasz? – zapytał zachrypniętym głosem.
Oczywiście, że był wdzięczny. Chwilę temu Maria uratowała mu życie. Dobroduszność to piękna cecha, ale nie wśród piratów. Chciał poznać powody jej zachowania, gdyż naprawdę tego nie pojmował. Kto został z tyłu jest zostawiany z tyłu. Tak było zawsze w tej profesji, w tym życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 18, 2014 7:53 pm

Podniosła owoc i schowała go z powrotem do kabury.
Normalnie to kazałaby Argentyńczykowi nie wygłupiać się i zostać ze względu na rany, ale zbyt dobrze znała chłopaka by wiedzieć, że i tak zrobi co chce.
Gdy usłyszała jego pytanie zastanowiła się chwilę.
-Nigdy nie dałeś mi powodu by ci nie pomóc.- odpowiedziała.
Może i mogła nauczyć się zabijać bez mrugnięcia okiem, zadawać ból bez skruchy czy kraść jakby altruizm nigdy nie istniał. Ale nigdy nie mogła nauczyć się ignorowania potrzeb słabszych.
Położyła mu rękę na czole by sprawdzić czy czasem nie ma gorączki.
Powrót do góry Go down
Jan Mayen

avatar

Orientacja : Nie będę się wypowiadać na ten temat.
Ekwipunek : Dwa sztylety
Wątki i powiązania : Siostra Norwegii i Islandii
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Kh!- Po cholerę ci ta informacja?
User : Mayek / Sesz
Multikonta : Brazylia
Liczba postów : 137
Join date : 13/03/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 19, 2014 3:46 pm

To dobrze. Alfred był już opatrzony, Kanadyjczyk twierdził, że nic mu nie jest, choć trzeba by go zbadać. Wtem usłyszała bełkot Dominici. Rozumiała tylko pojedyncze słowa. Dziewczyna też była już w bandażach i pozszywana. Jedynie teraz trzeba było pozbyć się jej gorączki. Brakuje tylko żeby miała jakieś halucynacje.
Victoria podniosła się szybko z kolan Alfreda chcąc podejść do dziewczyny. Na swoje nieszczęście rana na plecach znowu zapiekła niemiłosiernie. Zacisnęła dłoń na ramieniu blondyna chcąc się podtrzymać, by nie upaść. Zaschnięta krew zlepiła sukienkę z raną co powodowało ból przy każdym ruchu, a wiatr wcale nie pomagał. Warknęła znowu ściskając koszulę Ame w dłoni, nie chciała się temu poddać. Wiedziała, że jest potrzebna. Niestety była już zbyt wycieńczona. Osunęła się na kolana - najpewniej w ramiona swojego ukochane. Zamknęła oczy i odpłynęła w ciemną krainę przepełnioną błyskami burzy, krzykiem i płaczem.

// Cóż wybaczcie, że tyle nie odpisywałam a teraz tak was zostawiam. Pomijajcie mnie na razie - Sesz zemdlała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 19, 2014 11:19 pm

Dłuższy moment klęczał praktycznie nieruchomo, jedynie wsłuchując się w rozdzierający jazgot bólu w swoim boku. Za dużo się ruszał i robił to nazbyt gwałtownie. Rzecz jasna, organizm zweryfikował sobie każdą niedogodność, a teraz oddawał Argentyńczykowi z nawiązką. Paskudna sprawa, zwłaszcza, że teraz sił i energii potrzebował jak niczego innego. Chciał pomóc rannemu towarzyszowi, jak również Portugalce. Na tę chwilę nie myślał zbytnio o relacjach, jakie ich łączyły, czy też dzieliły.
Wreszcie chwycił owoc kokosu w obie dłonie i spróbował wstać. Syknął przez zaciśnięte zęby. Pokracznym, ociężałym krokiem skierował się z powrotem do Berwalda i Marii. Zipał ciężko, aczkolwiek nadal próbował nie tracić ze swojego animuszu.
- ...Mam. - Powiedział, gdy znalazł się dostatecznie blisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sro Sie 20, 2014 12:21 am

Ach. Cóż za logiczna odpowiedź.
Poczuł rękę na czole. Była tak przyjemnie zimna. Zmrużył oczy, przyglądając się jej. Właściwie, to kobieta myślała odwrotnie do Szweda.
On szukałby powodów by pomóc, niżeli nie pomagać, choć zrozumiał przesłanie jej wypowiedzi.Jednak to, że Maria szukała wymówek, dla których warto było podać rannemu mężczyźnie pomocną dłoń, świadczyło o jej empatii. Wygrało w niej przekonanie, że nie ma motywów, by go zostawić, a nie to, że nie posiada również żadnego uzasadnienia by mu tą pomoc okazać.
Mimo tego, że Berwald nie mógł pozwolić sobie na dłuższą pogawędkę, chociaż to udało mu się wychwycić. Na jego korzyść, oczywiście. Bowiem, mogą zajść okoliczności, kiedy będzie mógł tą cechę wykorzystać. W jego mniemaniu była to oczywiście słabość dziewczyny.
Dalszą analizę jej osoby musiał przenieść na później, gdyż jego płuca znów odmówiły posłuszeństwa. Gwałtowny kaszel wstrząsnął jego ciałem i Szwed musiał skupić całą swoją uwagę na oddychaniu. Jego głowa zsunęła się z nóg Portugalki i upadła na piasek.Odkąd udało mu się wydostać z pomiędzy skał, z minuty na minutę, stan mężczyzny się pogarszał.
Oddychał ciężko, leżąc na boku skulony. Czuł jakby na jego klatkę piersiową następował jakiś niesamowity ciężar.
Spostrzegł zbliżającego się Martina. Był już wyczerpany. Oboje byli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sro Sie 20, 2014 5:59 pm

Gdy Szwed zsunął się z jej kolan po prostu patrzyła na niego smutnym wzrokiem. Jej wzrok zawędrował na, prawdopodobnie nieprzytomną, Dominice.
Czuła się taka bezradna, przez chwilę nawet chciała wstać i uciec z płaczem jak najdalej, ale nie. Musi być silna. Spojrzała na wzburzoną, czarną tafle wody jakby ta stawiła jej wyzwanie i zacisnęła dłonie w pięści.
Wytarła swoją twarz z krwi Szweda i wstała chaotycznie.
-Martin, musisz pomóc mi go przenieść. -oznajmiła. Widziała jak bardzo cierpi, ale miała nadzieję, że znajdzie resztki sił by przeciągnąć Berwalda. Złapała ramie Szweda czekając aż Argentyńczyk zrobi to samo.
Powrót do góry Go down
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sob Sie 23, 2014 12:15 pm

Można powiedzieć, że Chilijczyk miał szczęście i to całkiem spore. Spacer po dżungli nie tylko nie zakończył się dla niego natychmiastową śmiercią, a jeszcze udało mu się ją znaleźć. Dość szybko. Małe bajorko, kałuża prawie, zapewne niebezpieczna, ale...
Woda.
Rzucił się na nią zupełnie nierozsądnie. Co jednak poradzić jeśli tak bardzo chciało mu się pić? Żłopał przez chwilę, pochylając się nad zbiornikiem, a potem wyprostował się i otarł brodę. Pierwsze pragnienie zaspokojone. Można było pomyśleć.
Gdzieś tam był jego brat i Szwed, jak również druga załoga. Przydałoby się do nich wrócić, najlepiej z wodą. Ale nie miał jak. Koszuli dawno się pozbył. Pogrzebał w kieszeniach i znalazł małą sakiewkę, pustą. Wlał tam nieco płynu, chociaż wiedział, że przynajmniej połowa się wyleje zanim dotrze do nich z powrotem. Była przystosowana do przenoszenia pieniędzy.
Przez chwilę patrzył po prostu na zbiornik. A potem ruszył z powrotem, kulejąc coraz bardziej. Droga powrotna zajęła mu naprawdę dużo czasu, ale wyszedł w końcu na plażę i rozejrzał się.
Berwald. Maria. Parę nieprzytomnych osób. I... Martin.
Trudno powiedzieć czy czuł zawód, że ten przeżył, czy raczej ulgę, że liczba ich załogantów się zwiększała. Ruszył do nich wolno, już prawie kompletnie nie będąc w stanie utrzymać się na tej rannej nodze. Padł na kolano gdy był już blisko.
-Znalazłem wodę- powiedział po prostu, starając się opanować oddech. Zlustrował ich spojrzeniem. Najpierw Szweda. A potem Argentyńczyka.- Twój bok...
Podał zmokłą już sakiewkę Martinowi, starając się ignorować niechęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 24, 2014 12:30 am

Zacisnął zęby, pilnie obserwując Szweda.
- Jasne. - Odpowiedział Portugalce, jednocześnie rzucając jej przelotne spojrzenie. Pochylił się ostrożnie, wciąż czując bolesne palenie w miejscu rany. Kokos na razie musiał poczekać, wiec Latynos rzucił go, po prostu, na piach. Nic nie wskazywało na to, by znajdował się tutaj ktoś jeszcze, prócz nich, więc raczej nie powinien się obawiać.
Fakt. Niepotrzebnie stresować się nie musiał, lecz pomylił się co do założenia, że nikogo nie ma w pobliżu. Usłyszał kroki, więc machinalnie przekręcił głowę przez ramię. Ah.
- Żyjesz. - Stwierdził, przez dłuższą chwilę przyglądając się Jose. Sam Argentyńczyk nie potrafił stwierdzić, czy się cieszy. Ale zawiedziony także nie był. - Hm? ...Dam radę. To niezbyt duża rana.
Skłamał. Nie czas na użalanie się nad sobą, skoro miał jeszcze trochę sił, aby się poruszać. Przynajmniej tak sobie wmawiał.
- Sam jesteś okaleczony. Odpocznij chwilę. - Zauważył, chwytając sakiewkę. - Gracias... Ale to nie ja wpierw powinienem.
Przyznał, spoglądając na osłabionego Berwalda. Priorytetem było odratowanie go. Martin przyklęknął i pochylił się nad nim.
- Zaczekajmy moment... Hej...- Odezwał się do niego. - Mam wodę. Musisz trochę wypić... A jak nie, to chociaż zmoczyć usta. Pomogę ci. Moglibyście podnieść lekko jego głowę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 24, 2014 3:18 am

Podparł się jedną ręką, podczas gdy druga oplatała ranne żebra. Obraz tańczył mu przed oczami. Berwald dyszał ciężko, jednak słysząc słowa kobiety, a co więcej widząc stan Argentyńczyka, sam chciał im pomóc.
Znów czuł się jakby tracił kontakt z rzeczywistością. Słyszał szmery z tyłu głowy, jednak okazało się, że to Jose. Wrócił i jest cały. Udało mu się również znaleźć wodę, co było nie małym osiągnięciem.
Berwald zignorował całkowicie, podstawioną mu sakiewkę. Kiedy leżał nieprzytomny zmoczył go deszcz, więc nie potrzebował picia. W takim stanie, nie było mowy o łykaniu czegokolwiek.
Z trudem przełknął ślinę i czując smak krwi w ustach, spróbował unieść się z ziemi. Poskutkowało to jedynie, strumieniem bólu, który przebiegł mu po kręgosłupie. Zacisnął oczy i zęby. Czuł się jak pasożyt, który tylko żeruje na innych. Gdzie się podziały czasy, kiedy, był tak samowystarczalny?
Szwed omiótł spojrzeniem otoczenie. Nie chciał jeść, ani pić. Najważniejsze w tym momencie było udowodnić, że da radę.
Skulił się i przyciągając nogi do klatki piersiowej, próbował kucnąć. To tak na dobry początek. Było mu zimno i czuł, że ma rozgrzane czoło. Udało mu się klęknąć, głównie dzięki wsparciu Marii, która utrzymywała go przy równowadze, chwytając za ramię. W tym momencie musiał zrobić, przerwę na złapanie oddechu. Wysiłek, jaki sprawiał mu każdy ruch, był nie do opisania. Można było go porównać jedynie z bólem, który temu towarzyszył.
Mężczyzna był wycieńczony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 24, 2014 3:42 am

Podtrzymywała Szweda za ramie i pomagała mu w każdym ruchu. Nie powinien był tyle się ruszać, ale co zrobisz, chłopak był uparty.
Spojrzała na Chilijczyka, to dobrze, że wrócił cały. I nawet znalazł wodę. Mimo to nadal nic nie zapowiadało się dobrze, co chwila ktoś mdlał.
Przeniosła wzrok na Argentyńczyka.
-Nie sądzę, żeby teraz mógł cokolwiek przełknąć. Nawet wodę.- powiedziała. Skupiła się na pomocy Berwaldowi w jego próbie kucania.
Po mężczyźnie było widać ból. Z resztą, nie tylko po nim. Reszta Latynosów też nie prezentowała się zbyt dobrze.
-Powinniście odpocząć. Wszyscy.-poleciła. Mogą nie ufać Marii na tyle by przy niej spać, ale żeby przynajmniej posiedzieć, albo poleżeć.
Powrót do góry Go down
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 24, 2014 9:18 am

Skinął głową. Żył i miał się w miarę dobrze, chociaż stopa bolała go coraz bardziej. Do momentu, w którym musiał zaciskać mocno zęby, żeby nie okazać po sobie bólu.
-Sí... - sam przez chwilę się mu przyglądał. Postanowił być miły. Nie ma co się kłócić w takiej sytuacji.- Naprawdę powinieneś ją opatrzyć zanim stracisz za dużo krwi. Martwy się nikomu nie przysłużysz. Por favor.
Musiał być naprawdę zdesperowany jeśli uciekał się do prośby. Ale Martin był silnym człowiekiem i naprawdę go tu potrzebowali.
Padł od razu na piasek, wyciągając do przodu nogę. Obejrzał ją. Prowizoryczny opatrunek jeszcze nie przesiąkł. Dopiero potem zerknął w kierunku Szweda.
-Nie pij jeśli nie chcesz - powiedział głośno i wyraźnie, żeby ten na pewno go usłyszał. - Ale do jasnej cholery, leż. Nie możesz teraz wstawać. 
José rozejrzał się zaniepokojony, próbując złapać oddech. Gdzie był Javier?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 25, 2014 8:14 pm

Przypatrzył się Szwedowi przez krótki moment, a następnie odetchnął głęboko. Trzymając w dłoniach sakwę, odchylił się lekko w tył, by wyprostować nieco plecy.
- W takim razie my powinniśmy. Jeśli wszyscy się odwodnimy i zabraknie nam sił, to dopiero będziemy mieli poważny problem. - Przyznał. Dopiero potem przystawił prowizoryczne naczynko do ust i powziął jednego łyka. Niezbyt dużego, tak, aby dla wszystkich starczyło. Potem podał wodę Marii.
- Pij. A potem pomyślimy o odpoczynku.- Powiedział i wysilił się na lekki, uspokajający uśmiech. Skoro mieli przeżyć, to musieli także dbać o samych siebie. Martin nie mógł pozwolić, by sam stał się ciężarem dla towarzyszy. - Wszyscy musimy odpocząć. Dopiero wtedy spojrzał na Jose.
- Rana się zastrupiła, choć nadal jest świeża. Ale spokojnie... poradzę sobie. Zawsze radziłem, prawda? Ty też powinieneś na siebie uważać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 25, 2014 9:06 pm

Udało mu się wyprostować nogi i stał teraz pochylony z rękoma opartymi o kolana. Oddychał płytko, acz spokojniej. Był zmęczony, ale nie licząc wsparcia ze strony Portugalki, w tej walce był samotny.
W prawdzie to ta pozycja była nawet wygodna. Mógł wziąć głęboki wdech, nic nie uwierało.
Berwald spojrzał na Chilijczyka kątem oka.
- Nie będę leżał, bo się uduszę. – wyszeptał chrypliwie.
Każdy się mądrzył, a żadne z nich nie było medykiem. Co za irytująca sytuacja?
Dobrze wiedział, że nie może się nadwyrężać, ale jeśli tak miał wyglądać ten odpoczynek, to w ciągu kilku godzin wykaszlałby całą krew.
Szwed oddałby majątek za jakieś środki przeciwbólowe. Do diabła z tym wszystkim!
- I co teraz? – zapytał poirytowany. W końcu przydałby się jakiś konkretny plan, jeśli chcieli tu przetrwać.
Z tego, co widział wszyscy godzili się na tymczasową współpracę. Skoro nie było śladu po kapitanach, kolejne stanowisko, z którym trzeba się liczyć to Bosman.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Sie 26, 2014 10:10 pm

Stanęła lekko pochylona obok Szweda i pomagała mu się utrzymać na nogach. Jeśli w tej pozycji faktycznie jest mu wygodniej to nie było sensu sprowadzać go do bezpiecznej, według podręczników medycyny, pozycji.
przeniosła wzrok na Argentyńczyka, wzięła od niego sakiewkę i odwzajemniła kwaśny uśmiech. Dopiero gdy spojrzała na wodę uświadomiła sobie jak bardzo ją suszyło. Napiła się i oddała sakiewkę Martinowi. Upewniła się, że Berwald jest w dość dobrym stanie, o ile dobrym stanem można było nazwać złamane żebra i stłuczone płuco, i podbiegła do Domi.
Zdjęła z dziewczyny swój płaszcz i potrząsnęła nią lekko.
-Dominica, obudź się.- dziewczyna potrząsnęła nią mocniej.
Powrót do góry Go down
Reunion

avatar

Orientacja : Po co się ograniczać? .w.
Ekwipunek : Sztylet
User : Kage
Liczba postów : 18
Join date : 16/07/2014
Skąd : Saint-Denis

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sro Sie 27, 2014 12:13 pm

Widząc ludzi w oddali puściła ramię Iśka i z uśmiechem na twarzy pobiegła w ich stronę. Miała nadzieję, że będzie tam ktoś z jej załogi. Nie chciałaby trafić w ręce wrogów. Isiem wydawał się być miły, ale nie wiadomo jak z resztą załogi. Im była bliżej tym wyraźniej widziała, że są tam osoby zarówno z jej jak i przeciwnej załogi. Czyli współpraca w związku z ciężką sytuacją? Jak dla niej idealnie.
- Salut - odezwała się, lekko zdyszana po tym biegu. Teraz mogła się uważniej przyjrzeć ludziom. Uśmiechała się do tych z jej załogi i z zaciekawieniem przyglądała tym z drugiej. Widać niektórzy nie mieli tyle szczęścia co ona i byli poobijani nieco. Nic dziwnego, w końcu statki się rozbiły. W pewnej chwili jej wzrok padł na sylwetkę leżącą na piasku.
- Seszka - lekki strach ją opanował. Szybko podeszła do niej i kucnęła, przyglądając się dziewczynie. Żyła. Spała? Straciła przytomność? Tego nie wiedziała.
- Co jej jest? - zapytała, patrząc po wszystkich z wyraźnym zmartwieniem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Sie 28, 2014 11:10 am

Event, jak sama nazwa wskazuje, był rozruszający. Miał na celu sprawdzić czy żyjecie i czy w ogóle jest sens coś z tym robić. Swoją rolę spełnił, więc go zamykam (chyba, że zbierze się jakaś sensowna liczba użytkowników, którzy będą przeciwni, ale-)
Zbliża się nowy event, który będzie znacznie bardziej przemyślany i będzie miał FABUŁĘ oraz AKCJĘ.
Więcej informacji w tym temacie: ooo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   

Powrót do góry Go down
 
BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY
Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
 Similar topics
-
» Bezludna Wyspa - Survival Time.
» Wyspa Twarzy
» Wyspa Endor
» Event #9 | Ślub w Lucky Coin | Zapowiedź {odroczona w czasie}
» Kronika rodu Tarth

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pirate Hetalia :: 
 :: 
E v e n t y
-
Skocz do: