IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Lip 29, 2014 4:24 pm

Drgnął, nagle słysząc głos brata za swoimi plecami. Odwrócił się i szybko zlustrował go wzrokiem. Żył. Być może był trochę bledszy niż zazwyczaj, ale ważne, że żył. Jose po chwili skinął głową.
-A co z piciem? Jedzeniem?- spytał, być może nieco niefortunnie. Zważając na to, że Javier czasem jadał ludzkie mięso... Cóż. Jak bardzo Chilijczykowi się to nie podobało być może będą zmuszeni do tego, do czego zmuszony był jego brat. Ta wizja napełniła go obrzydzeniem, jednakże brzuch domagał się pożywienia.
Ruszył więc wolno w stronę oceanu, postanawiając tam zacząć poszukiwania. Noga bolała, ale jakoś to znosił.
-My zaraz wrócimy!- krzyknął jeszcze, żeby wszyscy wiedzieli. Nie był pewien czy zamierzają wracać. W końcu cała reszta była z wrogiej załogi, tylko oni jeszcze ostali się od Gilberta.
Chilijczyk skręcił w stronę przeciwną do tej, skąd zbliżały się tajemnicze sylwetki.
-Wszystko w porządku?- spytał brata, nie zatrzymując się jednak. Rozglądał się uważnie, wypatrując ludzi. I ciał.

//I wyłazimy z kolejki :p
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Wto Lip 29, 2014 10:45 pm

Jasność. To było pierwsze, co przywitało Berwalda, kiedy powoli odzyskiwał przytomność. Jasność, dzwonienie w uszach i piasek w ustach. Jak dumnie musiał się prezentować w tej nienaturalnej pozycji, wgnieciony między kilka skał, rozsypanych na kamienistym brzegu. Szwed postarał się otworzyć oczy. Nie ujrzał zbyt wiele, ponieważ lądowanie na plaży nie należało do najprzyjemniejszych momentów w jego życiu. Kiedy zlewające się ze sobą kolory zaczęły układać w coś konkretniejszego spojrzał w górę i zobaczył… wodę? Dopiero w tym momencie zdał sobie sprawę, że tkwi odwrócony do góry nogami gdzieś między kamieniami.
A niech to diabli…
Próbował się poruszyć, lecz to jedynie pogorszyło sytuację. Berwald poczuł szarpiący ból tuż przy płucach. Żebra straciły swą naturalną spoistość i pokruszyły się jak porcelana. Wisiał, więc tak głową w dół, a wszystkiemu przyglądały się ptaki. Na pewno miały niezły ubaw. Dorosły mężczyzna, dość sporych rozmiarów wiszący jak szmaciana lalka porzucona gdzieś między meblami, przez roztrzepane dziecko. Kolejny dobry dzień dla kanoniera.


Ostatnio zmieniony przez Szwecja dnia Czw Lip 31, 2014 1:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ameryka

avatar

Orientacja : Nie wiem...jeszcze! >3<
Ekwipunek : Nóż i zwykła strzelba za pazuchą~.
Wątki i powiązania : Wychowanek Anglii(Francja też miał w tym niewielki udział), brat Seszelii, Kanady, Dominici itp. oraz bratanek Irlandii, Walii i Szkocji.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Bo na takim statku przyda się taki zajebiaszczy superhero!!! >D
User : Inulka/Dojcz/Ame
Liczba postów : 155
Join date : 15/09/2012
Skąd : Waszyngton w Ameryce oczywiście!

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Lip 31, 2014 12:40 am

To po prostu było jak było. Stał teraz z Seszelką i Kanadą. To co, że był ślepy? Nie to się tutaj liczyło. Normalnie w końcu zacząłby panikować, ale teraz? Dopóki ktoś był obok niego, było zdecydowanie lepiej. Uśmiechnął się ciepło, niby w bliżej nieokreślonym kierunku, ale wiadomo było, iż skierowane było to do Victorii oraz Matta. Nie trzeba było być wybitnie mądrym, czy coś... Pokiwał głową.
-Dobra, na zajęcie się naszą dwójką się zgodzę!-stwierdził, ale słysząc coś dziwnego w głosie Vic, nieco się zmartwił.-...Victoria? Are you okey?
Widać było, iż nieco się zmartwił. Skierował spojrzenie pustych oczu w kierunku Kanadyjczyka. No...mniej więcej. Ale każdy wie, o co chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyspa Wielkanocna

avatar

Orientacja : ಠ_ಠ
Ekwipunek : Rapier, pistolet skałkowy, kord.
Wątki i powiązania : DEMONICZNI BRACIA RODRIGUEZ
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Moneyy, poweeer, gloryyy~!
User : Punk. (Chilijski. :c)
Liczba postów : 91
Join date : 03/03/2013
Skąd : Hanga Roa

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Lip 31, 2014 9:30 am

Zmierzył Chilijczyka spojrzeniem.
- To może poczekać, aż się upewnimy, że nie ma tu kogoś, kto jest na skraju śmierci i umrze tylko dlatego, że poszliśmy szukać jedzenia.
Odwrócił się i ruszył wzdłuż brzegu, czekając, aż Jose pójdzie za nim. "Wszystko w porządku?" W sumie co to było za pytanie? Rozbili się na wyspie, połowa osób była poważnie ranna - Javier też czuł, że przez tę ranę na brzuchu zaraz po prostu przewróci się i zemdleje - nie mieli jedzenia, picia, szansy na ratunek - jak cokolwiek mogło być w porządku?...
Nie odpowiedział więc, bowiem coś zamajaczyło mu w oddali, coś, co mogło być albo człowiekiem, albo wyjątkowo dziwnym, szamoczącym się wśród kamieni... czymś. Nie, to raczej był człowiek. Javier złapał brata za ramię i wskazał w kierunku nieznajomego.
- Widzisz? Chodź - powiedział, po czym pociągnął Rodrigueza za sobą. Puścili się niemal biegiem. Na tyle, na ile pozwalały ciasne opatrunki i uciążliwe rany.
Dopiero po chwili rozpoznał rosłą sylwetkę. I zmartwił się, widząc jej stan.
- Berwald - powiedział głośno, żeby zwrócić na siebie uwagę mężczyzny. Szwed nie miał szczęścia do lądowania. Ostre skały raczej nie wyglądały na najprzyjemniejsze miejsce na pobudkę. Musiał być też pewnie nieźle potłuczony.
Javier był żaglomistrzem, więc większość czasu spędzał na wspinaniu się i manewrowaniu na dużych wysokościach. Wprawdzie skały nie były duże - raczej tylko niebezpieczne ze względu na łatwość poślizgnięcia się, skaleczenia albo skręcenia kostki - ale i tak uważał, kiedy przedzierał się do Szweda. Z bliska widział już, w jakim był kiepskim stanie. Uklęknął przy nim.
- Żyje - rzucił przez ramię do Jose.
Jakie to szczęście, że był tu ktoś z ich załogi. Gdyby jednak doszło do jakiejś bijatyki... szanse przechylały się powoli na ich stronę.
- Jak się czujesz? - zapytał. Musiał wiedzieć, co mają opatrzyć najpierw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kanada

avatar

Orientacja : Piękno miejsce swe ma w duszy, cóż więc ciało znaczy?
Wątki i powiązania : Wspomnienia potęgi Brytyjskiej.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Poprzysiągł zemstę na tych, którzy odebrali jedno z najważniejszych dla niego osób.
User : Meanness
Liczba postów : 48
Join date : 03/09/2013
Skąd : Ottawa

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Lip 31, 2014 4:15 pm

- Panienko... - zaczął niepewnie spoglądając na damę o czekoladowej skórze. - Panienko, może panienką też należy się zająć? Znaczy... Wspaniale sobie panienka radzi, ale nie powinna panienka się przemęczać... - niepewnie przyglądał się bratu i pięknej damie, martwiąc się o nich oboje. - Braciszku, może pójdziemy do reszty, ktoś się zajmie Tobą i śliczną panienką?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jan Mayen

avatar

Orientacja : Nie będę się wypowiadać na ten temat.
Ekwipunek : Dwa sztylety
Wątki i powiązania : Siostra Norwegii i Islandii
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Kh!- Po cholerę ci ta informacja?
User : Mayek / Sesz
Multikonta : Brazylia
Liczba postów : 137
Join date : 13/03/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Lip 31, 2014 7:29 pm

Wyprostowała się i posłała im delikatny uśmiech. Kto miałby się mną zająć?, pomyślała, To jest ten problem...
- Jestem jedynym medykiem w naszej załodze - z całą pewnością nie przyzna się przy Alfredzie, ale jedyna osoba jakiej pozwoliła by na leczenie siebie, czy zszywanie, to Kiku.
Odchrząknęła łapiąc mocno dłoń Ame.
- Na prawdę nic mi nie jest. Nie martw się, kochanie. Muszę pierw zająć się innymi, oui? Tak więc chodźcie bliżej Domi. Jose i Ravier poszyli szukać innych prawda? To dobrze -zaczęła gadać by odciągnąć ich i swoją uwagę od rany na plecach- Może znajdą jakieś skrzynie albo trupy z butelkami. Ludzie często umierają z rumem, albo wódką przy sobie -zachichotała zdenerwowana czując nagłą suchość w ustach. Zaczynało jej się kręcić w głowie, więc chciała się pośpieszyć z opatrywaniem innych.
-Chodź, szybko. Jestem wprawiona więc nie powinno to stanowić dla mnie problemu. Co się stało tobie...? - spojrzała na Kanadyjczyka. Jakoś uciekło jej imię chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Lip 31, 2014 7:57 pm

-Albo nikogo nie znajdziemy i umrzemy wszyscy, bo nie będzie mieli co jeść- odparł dość chłodno. Jak wszystko i to miało dwie strony. Chociaż oczywiście, że chciał szukać Martina i resztę załogi, to jednak na niektóre rzeczy trzeba było patrzeć praktycznie.
A czasami trzeba było kogoś poświęcić, żeby inni mogli przeżyć. Nie zamierzał jednak teraz o tym dyskutować, bo nie było na to czasu.
Ruszył też za nim, zaciskając zęby i starając się nie zwracać zbytniej uwagi na ból w nodze. Ta cholerna stopa naprawdę dawała mu wycisk – najgorsze, że w ogóle nie pamiętał jak się jej nabawił. Z słów otaczających go ludzi i z obserwacji otoczenia wywnioskował, że rozbili się na wyspie. Jakoś. Nadal nie miał czasu na tym się zastanawiać.
Rozejrzał się i rzeczywiście dostrzegł sylwetkę. Zmrużył oczy. Od razu dojrzał, że to ludzka sylwetka, więc tak jak jego brat ruszył prawie że biegiem. Chociaż to nie był dobry pomysł, bo niemalże znów wylądował na twarzy. Ale dzięki sile woli i szybkiemu łapaniu równowagi jakoś pokracznie udało mu się znaleźć obok ciała.
Ruszył za Javierem, chociaż przez stan jego nogi nie dał rady wspinać się tak szybko. W końcu jednak mu się to udało i również przykucnął obok nich. Rozpoznał go od razu. W końcu znał wszystkich członków swojej załogi. Jako iż jego brat powiedział już wszystko, co należało powiedzieć, nie odzywał się bez potrzeby. Zamiast tego zdjął koszulę i zaczął drzeć materiał na pasy. Na potencjalny opatrunek.


//W tej chwili są dwie kolejki.
Środek plaży: Seszele- USA - Kanada
Kamieniste wybrzeże: Wyspa Wielkanocna- Chile- Szwecja

Nieaktywni: Portugalia, Reunion, Islandia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Lip 31, 2014 8:16 pm

Od czasu pobudki Berwald wciąż szamotał się dość niezgrabnie wśród kamieni. Jego brzuch i biodra były unieruchomione, więc mógł jedynie majtać nogami jak dziecko trzymane w rękach dorosłego. Kolejnym problemem był fakt, że prawdopodobnie miał złamane żebra. Skutkowało to poważnym problemem z oddychaniem i tym, że po chwili szarpania się wśród kamieni, (co jedynie pogarszało sytuację) dostawał bolesnej zadyszki. Kiedy postanowił chwilę odpocząć, poczuł zrywający się silny wiatr. Szwed tkwił między kamieniami, z głową prawie przy samej tafli wody i jedyne czego mu teraz brakowało to sztorm.
A niech to…NIECH TO DIABLI!
Kiedy tak wisiał sobie do góry nogami, zaczęły dochodzić do niego różne dźwięki… lub bardziej ryki.  Zwierzęta? Nigdy nie słyszał podobnych odgłosów wśród zwierząt. Nagle usłyszał swoje imię i zaczął się rozglądać. Ujrzał sylwetkę załoganta, którego imienia nie mógł sobie przypomnieć. Ów chłopiec miał towarzysza, gdyż odwrócił się i krzyczał do kogoś. Wtedy znów skierował się do Berwalda pytając o jego stan. Szwed ucieszył się nieznacznie na widok swoich. Już miał mu odpowiadać, kiedy niespodziewanie uderzyła w niego fala, najpierw wbijając w skały, po czym z jeszcze większą siłą wyrywając go ze skalnych objęć. Mógł w końcu odetchnąć gdyby nie fakt, że runął do wody. Pływanie ze złamanymi żebrami nigdy nie było dobrym pomysłem, lecz tego wymagała sytuacja i jakimś cudem udało mu się wydostać na brzeg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyspa Wielkanocna

avatar

Orientacja : ಠ_ಠ
Ekwipunek : Rapier, pistolet skałkowy, kord.
Wątki i powiązania : DEMONICZNI BRACIA RODRIGUEZ
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Moneyy, poweeer, gloryyy~!
User : Punk. (Chilijski. :c)
Liczba postów : 91
Join date : 03/03/2013
Skąd : Hanga Roa

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Lip 31, 2014 8:42 pm

Pierwszym jego odruchem było wskoczenie do wody tuż za Szwedem, chociaż logicznym było, że tak rosły mężczyzna jak on nie potrzebuje pomocy takiego stracha na wróble jak Javier. Jednak instynkt instynktem i już po chwili Rodriguez był cały mokry, pomagając Berwaldowi wyjść na brzeg. Pewnie więcej przeszkadzał, niż pomagał, ale trudno. Kiedy Szwed wreszcie spoczął bezpiecznie na piasku, Moai skinął na Jose.
- Obandażujmy żebra - zadecydował, zgadując, że były najbardziej uszkodzone. Odwrócił się w stronę Chilijczyka. Jego koszula pewnie nie wystarczy na tak spory opatrunek. Będą musieli w końcu wrócić do pozostałych... ale jeszcze nie teraz.
Chciał coś powiedzieć do Berwalda, upewnić się, że się dobrze czuje, ale wiedział, że w takich warunkach nie otrzyma twierdzącej odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Lip 31, 2014 9:16 pm

Jose zaś nie wskoczył za nimi do wody, ale tylko zsunął się na plażę. Gdy ci byli blisko brzegu chwycił Szweda za ramiona i pomógł mu wyjść. A raczej pomógł Javierowi wyciągnąć go na brzeg i ułożyć bezpiecznie na piasku. Oczywiście wcześniej schował potencjalny bandaż do kieszeni spodni.
-Si- też doszedł do wniosku, że to żebra ucierpiały najbardziej. Chwycił z powrotem kawałki materiału i ukląkł obok Berwalda. Skrzywił się.- Podnieś go trochę, muszę to owinąć i z tyłu.
A najpierw pewnie przydałoby się zdjąć mu koszulkę... Chociaż tak bardzo nie chciał ryzykować. Z drugiej jednak strony owijanie tego na warstwie ubrania nie byłoby dobrym pomysłem.
-Trzeba też to ściągnąć- zdecydował w końcu, kiwając głowę w stronę koszuli. W ten sposób zobaczą jak złe są obrażenia. No i będzie więcej materiału na bandaż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Czw Lip 31, 2014 9:48 pm

Kiedy już z pomocą dwóch par dość silnych rąk udało mu się dostać na brzeg, padł na piasek. Słyszał, że dwójka do niego mówi i kiedy już  tak siedział i miał im odpowiedzieć, poczuł szarpnięcie całego ciała. Pływanie ze złamanymi żebrami było bardzo złym pomysłem. Berwald nie wiedział, czym dokładnie się krztusi, morską wodą, własną krwią czy śliną. Sądząc po tym, że na spodniach i załogancie, który znajdował się naprzeciwko niego pojawiły się czerwone plamy, była to jednak krew. Spojrzał na chłopaka i otworzył usta chcąc przeprosić, ale to tylko spowodowało pojawienie się kolejnych kropel krwi na obojgu. W końcu Szwed pochylił się nieznacznie do przodu i udało mu się uspokoić oddech.
- J-już… chwila.- chrapnął. Krew na spodniach, koszuli i na towarzyszu, to jeszcze nie był koniec. Kiedy udało mu się powoli wyprostować, wybawiciele mogli ujrzeć jego oblicze. Brudny od prochu, posiniaczony, ze stróżką krwi otulającą twarz i podkrążonymi, zaczerwienionymi oczami. Stary, dobry Berwald. Widząc, że tamci patrzą z oczekiwaniem, zrozumiał, że już się nie wymiga.
-Ehh…-  jęknął tylko zdejmując potulnie przemoczoną koszulę odsłaniając siny, poobijany tors. Siniaki odznaczały się na bladej skórze, a na lewym boku zwracała na siebie uwagę blizna, ciągnąca się od żeber, przez cały bok, chowając gdzieś za materiałem spodni przy biodrach. Bardzo nie lubił kiedy była widoczna. Widać było, że żebra nie są w najlepszym stanie. Nawet Szwed się skrzywił na ich widok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyspa Wielkanocna

avatar

Orientacja : ಠ_ಠ
Ekwipunek : Rapier, pistolet skałkowy, kord.
Wątki i powiązania : DEMONICZNI BRACIA RODRIGUEZ
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Moneyy, poweeer, gloryyy~!
User : Punk. (Chilijski. :c)
Liczba postów : 91
Join date : 03/03/2013
Skąd : Hanga Roa

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pią Sie 01, 2014 11:51 am

Już myślał, że Berwald chce odpowiedzieć mu na niezadane jeszcze pytanie, ale mężczyzna jedynie splunął krwią. Zresztą krew była już wszędzie.
- Spokojnie - powiedział cicho, widząc, że Szwed próbuje coś powiedzieć, pewnie przeprosić. - Nie musisz nic mówić.
W końcu po jego jękach Javier sam mógł się domyślić, gdzie go boli.
Namoczył kawałek materiału w wodzie i zaczął delikatnie przemywać rany mężczyzny. Zwłaszcza tę lepiącą się do wszystkiego krew trzeba było zmyć. Pomógł mu się podnieść do siadu, a potem przemył jeszcze strużkę krwi na jego twarzy. Nic jednak nie mógł poradzić na siniaki i zmęczone oczy.
Odczekał grzecznie, aż Berwald zdejmie koszulę, odsłaniając tors, który na pewno bywał w lepszym stanie. Zerknął na Jose, bo zrozumiał, że oboje mogli obmywać te rany ile chcieli, ale tak naprawdę żaden z nich medykiem nie był i nie mieli w zasadzie pojęcia, jak się do takich rozległych obrażeń zabrać.
- Myślisz że wystarczy, jak obandażujemy? - zapytał. Świetnie, nie dość że Szwed dopiero odzyskał przytomność, to jeszcze był w rękach zupełnych amatorów. Albo przynajmniej tak mógł pomyśleć.
Javier mimochodem zerknął na bliznę Berwalda. Była naprawdę sporych rozmiarów. Cisnęło mu się na usta pytanie, skąd się tam wzięła, ale postanowił zostawić to pytanie na później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pią Sie 01, 2014 12:08 pm

Nieco przejął się tą krwią – nie dlatego, że wylądowała mu na ubraniu i ciele, ale po prostu kaszlenie czymś takim i jeszcze w takich ilościach nie było mimo wszystko normalne.
-Lepiej nic nie mów, Berwald- nieco poprawił swojego brata. W takim stanie odzywania się z pewnością nie było dobrym pomysłem. Zwłaszcza jeśli było zupełnie niepotrzebne, na pewno nie w tamtej chwili. Chyba, że miał coś ważnego do przekazania, ale na to się na razie nie zanosiło.
Pomógł Javierowi obmywać mu twarz, chociaż z mniejszym zapałem. Musiał się też co chwila rozglądać na boki, żeby zauważyć w razie czego ewentualne niebezpieczeństwo. Skupieni zupełnie na swoim kompanie stanowili dziecinnie łatwy cel, Jose nie mógł tego zignorować.
Gdy jednak ten pozbył się koszuli wrócił wzrokiem na tors i szybko zlustrował go wzrokiem. Zwracał uwagę głównie na siniaki, oddzielając te mniej poważne od tych bardziej. Skrzywił się odrobinę gdy jego wzrok dotarł do tej blizny, wyglądała paskudnie. Ale to nie ona zagrażała życiu Berwalda, więc po prostu ją zignorował.
Właściwie to był w stanie zrobić w tej sytuacji jedno. Obandażować. Nie był medykiem, a wszystkie inne próby pomocy mogły się skończyć tylko z odwrotnym skutkiem. O ile samo dotykanie tych żeber nie miało uszkodzić ich bardziej.
-Na razie będzie musiało wystarczyć- stwierdził spokojnie po chwili namysłu. Sprawiał wrażenie znacznie bardziej pewnego siebie niż był w rzeczywistości. Tego od niego wymagała funkcja pełniona na statku.- Porządnie. Trzeba go będzie przetransportować z powrotem, Victoria to obejrzy. Albo Emil.
Jeśli ten się znajdzie.
Zaczął obwijać tors Szweda materiałem, który bardzo szybko się kończył. Zdecydowanie za szybko. Jose skrzywił się jeszcze bardziej na ten widok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pią Sie 01, 2014 2:52 pm

Znów kolejna fala kaszlu. Czuł jak kości drgają mu pod skórą. Pewnie uszkodził sobie coś wewnątrz i dlatego pluje krwią. Kiedy się uspokoił, ręce powędrowały w stronę broni. Na szczęście była na swoim miejscu, ale czegoś wciąż mu brakowało. Przypomniał sobie, kiedy zaczynali obmywać mu twarz. Okulary… Cóż, nie były mu potrzebne w tym momencie. Berwald nie nosił ich, w celu korekcji wady wzroku. Miały osłaniać oczy przed prochem i dymem, który towarzyszył mu podczas pracy. I robiły to, choć z mizernym skutkiem sądząc po zaczerwienieniach. Kiedy towarzysze skierowali uwagę na jego klatkę piersiową, poczuł się nieswojo. Patrzenie na ten obszar było zabronione, nie wspominając już o dotykaniu. Skrzywił się jeszcze bardziej. Chciał już coś odburknąć, ale usłyszał i zrozumiał, że nie powinien. Gdy zaczęli bandażować żebra, poczuł jak bardzo bolał nawet delikatny dotyk materiału. Nic dziwnego, skóra w tym miejscu miała nienaturalny purpurowo-fioletowy kolor. Miał nadzieje, że to jedyne obrażenie, jakiego doznał. Był ciekaw, w jakim stanie jest reszta załogi, ponieważ ci dwaj, mimo tego jak wyglądali, mogli się całkiem sprawnie poruszać. Berwald nie mógł wykrztusić w tym momencie ani słowa. Jego oddech był ciężki i nieregularny, a sam Szwed czuł się jakby przepłynął Bałtyk wpław.
Diabli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyspa Wielkanocna

avatar

Orientacja : ಠ_ಠ
Ekwipunek : Rapier, pistolet skałkowy, kord.
Wątki i powiązania : DEMONICZNI BRACIA RODRIGUEZ
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Moneyy, poweeer, gloryyy~!
User : Punk. (Chilijski. :c)
Liczba postów : 91
Join date : 03/03/2013
Skąd : Hanga Roa

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pią Sie 01, 2014 3:02 pm

- Może powinniśmy go poszukać? - zapytał. - Albo ściągnąć tu jakiegokolwiek medyka. Nie wiem, czy będziemy w stanie zanieść Berwalda na plażę.
Wprawdzie nie było to aż tak daleko, ale mogli mu coś uszkodzić przy okazji przenoszenia, a tego Javier nie chciał.
Bandaż już się kończył, jeśli bandażem można nazwać podartą koszulę Jose. No pięknie.
Javier zerknął na Szweda.
- Dasz radę wstać? - zapytał niepewnie. Nie wyglądało na to, ale to byłby najlepszy sposób na przetransportowanie go na plażę. Wyciągnął ku niemu rękę, w razie gdyby potrzebował pomocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pią Sie 01, 2014 3:13 pm

Zawahał się na chwilę.
-Nie wiadomo czy w ogóle jeszcze żyje- rzucił w końcu obojętnie. Podczas gdy oczywiście świetnie byłoby gdyby to była prawda, gdyby wszyscy przeżyli, trzeba też było zachować nieco realizmu. Ich trójka miała wielkie szczęście, że jeszcze chodziła po ziemi. Albo kuśtykała.- A on potrzebuje pomocy teraz. Chociaż nie wiem czy to w ogóle dobry pomysł do nich wracać.
Wroga załoga miała dalej przewagę liczebną. Nie mówiąc już o tym, że z tych co spotkał dotąd to właśnie Berwald wyglądał mu najgorzej.
-Musimy się liczyć z tym, że gdyby chcieli wybiliby nas wszystkich- popatrzył na swojego brata, a potem z powrotem na Szweda. Naprawdę nie miał pewności co robić.- Myślisz, że w ogóle tu są warunki, żeby mu pomóc?
Tak, mówił jakby Berwalda tu nie było. Ale gdy Javier poczynił próby podniesienia go zmarszczył brwi. Mogli się teraz przekonać jak źle było ze Szwedem. I czy w ogóle dało się go jeszcze odratować.
Bo gdyby nie... Cóż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pią Sie 01, 2014 3:27 pm

Kręcił głową patrząc, to na jednego, to na drugiego. Rozmawiali, jakby w ogóle go tu nie było. Berwald zaczął odczuwać, że stanowi pewnego rodzaju ciężar dla tej dwójki. Fakt, że go znaleźli, wcale nie był jakiś podnoszący na duchu. Wręcz przeciwnie, Szwed zdawał się ciągnąć ich w dół. Tak nie mogło być. Od dziecka, starał się być pragmatyczny i dostosowywać do każdej sytuacji. Zawsze radził sobie sam i nie liczył na taryfę ulgową.
Zacisnął zęby, spiął się i wstał, nie czekając na pomoc tej dwójki. Wyprostował się i spojrzał na nich z góry. Mogło im się wydawać, że trochę się obraził. Nie do końca. Fakt, że jego duma ucierpiała nieco, ale Berwald nie dawał tego po sobie poznać. Złapał się rękoma za boki i czekał, aż wskażą miejsce, w które się udać. Zwykłe oddychanie sprawiało mu wysiłek, ale reszta ciała była sprawna. Parę płytkich ran tu i tam, lecz to normalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyspa Wielkanocna

avatar

Orientacja : ಠ_ಠ
Ekwipunek : Rapier, pistolet skałkowy, kord.
Wątki i powiązania : DEMONICZNI BRACIA RODRIGUEZ
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Moneyy, poweeer, gloryyy~!
User : Punk. (Chilijski. :c)
Liczba postów : 91
Join date : 03/03/2013
Skąd : Hanga Roa

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Sob Sie 02, 2014 1:43 pm

Rzeczywiście, może powinni zapytać go o zdanie w tej sprawie - no, ale nie było o czym rozmawiać, trzeba było działać, więc na pytania nie mieli czasu. Zresztą Javier nie chciał, żeby Szwed zbytnio się nadwyrężał - a mówienie mogło sprawić mu problem.
Tak jak i wstawanie, a jednak Berwald wstał.
Rodriguez zmierzył go tylko spokojnym spojrzeniem z nutką uznania. Mimo połamanych żeber mężczyzna był w stanie tak po prostu stanąć o własnych siłach? To było coś.
Nagle jednak przyszło mu do głowy, że może Szwedowi wcale nie przychodzi to z łatwością. Może po prostu urazili jego dumę i teraz zrobi wszystko, żeby nie okazać słabości, nawet za cenę własnego zdrowia... tak nie mogło być.
- Idźcie w stronę plaży - powiedział, patrząc znacząco na Jose. Nie powiedział tego na głos, ale chciał, żeby chłopak zaopiekował się Berwaldem, albo raczej upewnił się, że dotrze na miejsce w jednym kawałku. - Ja pójdę poszukać medyka. Spotkamy się na miejscu.
Uznał, że będzie lepiej, jeśli sam pójdzie przodem, w szybszym tempie i sprowadzi pomoc, zanim pozostała dwójka doczłapie na miejsce. Ruszył więc na poszukiwanie kogoś, kto mógłby im pomóc.

//ignorujcie WW, wyjeżdżam na jakieś dwa tygodnie D: możecie założyć, że się zgubił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ameryka

avatar

Orientacja : Nie wiem...jeszcze! >3<
Ekwipunek : Nóż i zwykła strzelba za pazuchą~.
Wątki i powiązania : Wychowanek Anglii(Francja też miał w tym niewielki udział), brat Seszelii, Kanady, Dominici itp. oraz bratanek Irlandii, Walii i Szkocji.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Bo na takim statku przyda się taki zajebiaszczy superhero!!! >D
User : Inulka/Dojcz/Ame
Liczba postów : 155
Join date : 15/09/2012
Skąd : Waszyngton w Ameryce oczywiście!

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 03, 2014 9:57 am

Westchnął i zamknął oczy. Wiedział, że z Victorią było coś nie tak. Ale nie miał pojęcia co. Młodzieniec odetchnął głęboko. Słowa Matthew jedynie potwierdzały tą obawę... Ale nie chciał ciągnąć tego tematu, skoro sama Victoria udaje, że nic jej nie jest. Jeśli coś jej się stanie, będzie jedynie jej winą. ,,Zerknął" na złączone ręce. Swoją i Vic. Po chwili skierował spojrzenie na Matta. Zaczął po omacku iść. Ostrożnie stawiał kroki, przesuwając stopami po piasku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Islandia

avatar

Orientacja : Tu du du duuum. *dhramatyczna muzyczka* Nie wiem.
Ekwipunek : AŻ sztylet \o/
Wątki i powiązania : Brat Jan Meyen i Norwegi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Eee... Ee?
User : Ymel
Liczba postów : 18
Join date : 05/07/2014

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 03, 2014 2:15 pm

Skąd on wiedział, że będzie chciała mu towarzyszyć? To chyba jakaś dziwna intuicja, podskórne przeczucie, i inne takie... W każdym razie nie skomentował tego, jedynie delikatnie pokiwał głową, nie mając pojęcia, czy się cieszyć, czy też nie. Bo z kim właściwie miał do czynienia? Kimś spoza załogi, z innego statku, wnioskując po jej wypowiedzi... Eh, jest medykiem, ma obowiązek pomagać, zdaje się, więc to zrobi jak tylko znajdzie kogoś, komu pomoc potrzebna.
- Co? Ah... Medykiem... - odparł nagle wyrywają się z zamyślenia, czy czegoś w tym rodzaju. Zerknął nieco speszony na radosną dziewczynę idącą obok niego. Chyba wypadałoby spytać o to samo... - A ty...?

//Leniwa ja wraca do gry, sorki Reunion.~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reunion

avatar

Orientacja : Po co się ograniczać? .w.
Ekwipunek : Sztylet
User : Kage
Liczba postów : 18
Join date : 16/07/2014
Skąd : Saint-Denis

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 03, 2014 6:26 pm

Cóż, zostanie samemu z dala od innych nie byłoby zbyt rozsądne, więc oczywiście, że wolała pójść z chłopakiem i odnaleźć przy okazji pozostałych ludzi. Szczególnie chciała odnaleźć swoją załogę, martwiła się o kuzynkę.
- Medykiem? Czyli pełnisz bardzo odpowiedzialną funkcję na swoim statku, kto by pomyślał. To tak jak moja kuzynka na naszym statku - powiedziała z uśmiechem. Rozglądała się dookoła by choć trochę poznać okolice, miała nadzieję, że dosyć szybko znajdą pozostałe osoby. Choć bycie sam na sam z tym chłopakiem też miało swoje plusy.
- Ja jestem kukiem, gotuję dla mojej załogi - odparła, skoro on odpowiedział to ona nie miała nic przeciwko - I tak w ogóle to mam na imię Amelie. A Ty? - chyba w oddali widziała ich statki, a raczek kilka części, które z nich pozostały. Niedobrze, ciężko będzie się stąd wydostać skoro ich statki się rozbiły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kanada

avatar

Orientacja : Piękno miejsce swe ma w duszy, cóż więc ciało znaczy?
Wątki i powiązania : Wspomnienia potęgi Brytyjskiej.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Poprzysiągł zemstę na tych, którzy odebrali jedno z najważniejszych dla niego osób.
User : Meanness
Liczba postów : 48
Join date : 03/09/2013
Skąd : Ottawa

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 03, 2014 7:55 pm

Ujął wolną dłoń swego brata, by iść z drugiej jego strony i mieć świadomość jego obecności, by móc się nim opiekować. Jednocześnie czuł się bezpieczniej będąc nieco dalej od nowo poznanej osoby, a jednocześnie blisko swego brata. Miał też większą pewność, że brat zbyt łatwo się nie przewróci i będzie czuł, że nie jest sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 03, 2014 8:44 pm

Jose nie widział potrzeby bezsensownego gadania. Nie było co na to tracić ani czasu, ani energii. Zwłaszcza, że faktycznie patrzył na Szweda odrobinę jak na ciężar. Sam Chilijczyk też był ranny, ale nie miał rozwalonych całych żeber i nie opluwał krwią otoczenia...
Ucieszył się jednak nieznacznie gdy ten wstał, zawsze było lepiej mieć więcej ludzi. Nie okazał tego po sobie, skinął tylko głową z aprobatą. Chociaż jego wzrok był przerażający i Jose aż przeszedł dreszcz. I to zignorował. W końcu mało który pirat miał przyjemną facjatę i przyjazne spojrzenie.
Później zerknął na swojego brata i poczuł coś w rodzaju irytacji. To też było głupie, ale mimo wszystko takie rządzenie się podważało autorytet Chilijczyka. A to, że rozbili się na wyspie nie znaczyło jeszcze, że zamierzał zrezygnować z pozycji bosmana. I nie utrzymywać pozostałej przy życiu bandy w kupie do czasu przybycia Gilberta.
-W porządku- zignorował to znaczące spojrzenie. Naprawdę nie potrzebował rad jak ma postępować. Zerknął na Berwalda.- Możesz chodzić?
I, nie czekając na odpowiedź, ruszył w tym samym kierunku co Javier. Tym razem tak bardzo się nie śpieszył. Zwłaszcza, że sam nieco kulał, a to utrudniało normalne chodzenie.
Co jakiś czas zerkał na Szweda. Szedł jeszcze za nim? Czy został w tyle? Tak to jednak rozglądał się na boki, uważnie czegoś wypatrując.
-Ej- powiedział, zatrzymując się nagle.- Czy to nie są banany?
Wskazał na jakieś drzewo, nieco oddalone od plaży, ale w sumie całkiem blisko. Chilijczykowi zaburczało w brzuchu na ich widok. Szkoda tylko, że trzeba by się było wspinać, a obydwoje niekoniecznie mieli do tego warunki. Cóż, Jose prędzej niż Berwald, ale i tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Nie Sie 03, 2014 9:14 pm

Stał prosto tocząc wewnętrzną walkę z uczuciem mdłości. Kiedy dwójka ustaliła, co dalej robią, jeden z nich oddalił się. Berwald został z Jose. Nie znał tego chłopaka, ale wiedział, jaką funkcję pełnił na statku.
Czy może chodzić? Szwed uniósł brew i spojrzał na nogę Chilijczyka. To trochę ironiczne z jego strony, pytać o coś takiego zważając na jego stan. W sumie sam nie wiedział, ale skoro dał radę wstać. Trzeba było się przekonać. Tym bardziej, że Jose nawet nie czekał na jakąkolwiek odpowiedź. Berwald się zastanawiał czy kiedykolwiek nadąży za latynoskimi członkami załogi. Cóż, wypadałoby go dogonić. Szwed zrobił jeden krok i momentalnie się zachwiał. Z jednej strony to dobrze, że Jose go wyprzedził. Nie będzie musiał na to patrzeć. Berwald upadł na jedno kolano, wziął najgłębszy oddech, na jaki pozwalały my pogruchotane kości i wstał. Rękoma podtrzymywał żebra, tak jakby pilnując, żeby się nie rozsypały. Chodziło o to, że mimo opatrunku lepiej chronić je przed przemieszczaniem się. Spróbował zrobić kolejny krok, który również okazał się fiaskiem. Gdyby ktoś patrzył na niego z daleka mógłby uważać, że Szwed najzwyczajniej w świecie jest pijany i nie może złapać równowagi. Nic bardziej mylnego. Jego problemem było to, że oddychanie i chodzenie na raz sprawiały mu bardzo dużo wysiłku. Jose był coraz dalej, choć jemu też dość ślamazarnie szło… chodzenie. Berwald był zbyt dumny, żeby pokazać słabość i prosić kogokolwiek o pomoc. Po raz kolejny wstał. Musiał to dobrze zaplanować.
Oddech. Krok. Oddech. Krok. Oddech. Krok. Świetnie.
Znów się zachwiał. Trzy kroki i znów brakowało mu oddechu. Jeszcze raz. Oddech. Krok...
Udało mu się dogonić Jose, choć wciąż był za nim.
Spojrzał we wskazanym kierunku. Tam rzeczywiście były banany, ale niestety wysoko. I co teraz? Szwed miał sprawne ręce i nogi, ale gdyby miał się tam wspiąć, musiałby wypluć płuca. Z kolei noga Chilijczyka nie wyglądała jakby miała wytrzymać taki wysiłek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   Pon Sie 04, 2014 8:11 am

Kątem oka widział, że chodzenie Szwedowi przychodziło jeszcze z większym trudem niż mu. Zwolnił więc nieznacznie, żeby ten miał większe szanse nadążenia. W końcu nie chciał go zgubić!
Skrzywił się nieznacznie. Pomógłby mu. Naprawdę. Gdyby miał jakiś magiczny sposób to z pewnością by po niego sięgnął. Ale nie miał. I miał dziwne przeczucie, że Berwald nie był człowiekiem, który ucieszyłby się ze skakania wokół niego i bezsensownego pytania „czy nic się nie stało?” kiedy wyraźnie nic nie było w porządku. Mógłby mu co prawda oferować ramię... Ale to wtedy gdyby jego obydwie nogi byłyby zdrowe. A że nie były to musiał to po prostu ignorować, coraz bardziej zmniejszając tępo marszu.
Mimo wszystko zbliżył się do drzewa i zadarł głowę do góry. Nie było to aż tak wysoko, z pewnością jednak nie dosięgnęliby tam, nawet gdyby jeden podsadził drugiego. Pień był dość ostry i kanciasty, Jose od razu doszedł do wniosku, że wspinaczka jak nic zakończyłaby się poranieniem kończyn.
-Ale potrzebujemy ich, si?
Zerknął na swoją nogę, a potem na Berwalda. Nie, Szwed z pewnością nie wejdzie. Chilijczyk musiał to zrobić. Jeśli ten potrafił się przemieszczać w takim stanie to Jose nie mógł być gorszy.
Musiało to jednak wyglądać niemniej żałośnie niż wcześniejsze próby chodzenia jego towarzysza. Gdy tylko bowiem jego zraniona stopa dotknęła drzewa z jego ust wyrwało się sapnięcie i od razu prawie spadł. Ten ból! Podciągnął się nieco wyżej i jeszcze raz oparł się na tej nodze. I tym razem miał ochotę wrzasnąć. Potem już starał się wspinać nie używając jej, chociaż skutek był dość szybki. Szło mu to dość wolno, a jego ramiona drżały z wysiłku.
Co gorsza tak jak myślał nieco pokaleczył się na ostrych kantach i jeszcze zaczął się ślizgać na własnej krwi.
W końcu jednak dotarł na sam szczyt. Oparł się na jednej nodze i ręce. Drugą dłonią sięgnął po sztylet, żeby uciąć kiść bananów. Ciąganie jej tylko sprawiłoby, że spadłby. Nie mógł też nie ukryć rozczarowania, bo owoców nie było znów tak dużo.
W pewnym momencie kiść runęła w dół, on zaś stracił równowagę i szybko do niej dołączył. Uderzył o twardy piasek jak worek ziemniaków i przez chwilę zabrakło mu tchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY   

Powrót do góry Go down
 
BEZLUDNA WYSPA. EVENT ROZRUSZAJĄCY
Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Bezludna Wyspa - Survival Time.
» Wyspa Twarzy
» Wyspa Endor
» Event #9 | Ślub w Lucky Coin | Zapowiedź {odroczona w czasie}
» Kronika rodu Tarth

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pirate Hetalia :: 
 :: 
E v e n t y
-
Skocz do: