IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kajuta/Mapiarnia Jose

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Kajuta/Mapiarnia Jose   Pią Kwi 20, 2012 5:01 pm

Kajuta Jose’a była bardzo podobna do innych kajut na statku. Miała zwykłe drewniane ściany bez żadnych ozdób ani okien. Z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu nie było w niej łóżka ani jakiegokolwiek innego posłania, dlatego Jose był zmuszony na podłodze. Jedynym meblem jaki posiadał pirat była mała skrzynka, w której trzymał mapy, zapisane pergaminy oraz atrament. Jednak w takiej małej skrytce nie zmieściły się wszystkie mapy jakie posiadał, więc te mniej ważne walały się luzem po kątach.
Jose nudził się okropnie. Raz po raz zerkał na stertę pergaminów, zastanawiając się co mógłby porobić. Nic jednak nie przychodziło mu do głowy, dlatego tkwił w bezruchu.
Nagle zdał sobie sprawę, że w pomieszczeniu było strasznie duszno. Westchnął ciężko pod nosem, dźwignął się z ziemi i otworzył drzwi do kajuty. Co prawda takie otwarte drzwi były jak zaproszenie dla jakiś niekoniecznie chcianych gości, jednak Jose po prostu potrzebował trochę świeżego powietrza. Wolał już chyba mieć jakiegoś idiotę na karku niż się udusić. Położył się na podłodze na plecach i wgapił się w sufit. Przybrał najbardziej znużoną i zniechęconą minę na jaką go było stać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Sob Kwi 21, 2012 5:19 pm

Dni ostatnio były coraz cieplejsze i sugerowały zbliżającą się wielkimi krokami wiosnę. Również Argentyna wybudzony z zimowej stagnacji, zdawał się mieć w sobie wyjątkowo duże pokłady niespożytej energii. Humor mu dopisywał, a praca wydawała się być dla niego lżejsza niż zwykle. Nawet przegląd armat był zajmujący, chociaż patrząc z logicznego punktu widzenia, to ta robota powinna mu się już dawno znudzić, bowiem regularne wykonywanie tej samej czynności staje się po pewnym czasie monotonne. Jednak Martin w ogóle nie wydawał się być znudzony. Żałował tylko, że statek w najbliższym okresie nie zawinie do portu w Tortudze albo Nassau, gdzie mógłby pokazać przewijającym się tam podróżnikom jak wygląda prawdziwa zabawa w latynoskim stylu. Rum, muzyka, kompania zawadiackich towarzyszy i załadowany garłacz w ręku, z którego mógłby postrzelać do zupełnie przypadkowych rzeczy w jakiejś knajpie. Szaleniec? Nie. Mężczyzna i pirat.
Jednak, póki co, kończyło się na planach. W tym momencie statek znajdował się na morzu, a Argentyna zmuszony był do wykonywania obowiązków kanoniera i przetaczania się od burty do burty. Po skończonej pracy nie było nic lepszego, jak łyk rumu, którego zapasy znajdowały się pod pokładem. Aby znaleźć wspomniany wcześniej trunek, Martin zmuszony był przemierzyć cały poziom z kajutami, by dojść do składu. I pewnie przemaszerowałby go bez zatrzymywania się, gdyby otwarte drzwi do kajuty Jose nie przykuły jego uwagi. Chile zwykle miał je zamknięte na cztery spusty, bo Argentyńczyk zazwyczaj nie mógł się do niego dobić, a ten z kolei nie wpuszczał nikogo. W tej chwili rum stał się mało ważny, a chłopak postanowił wykorzystać okazję i wcisnąć swoją ciekawską osobę do środka. Niecodziennie widzi się leżącą plackiem na podłodze osobę i w takiej sytuacji pierwszym odruchem byłoby pewnie podbiegnięcie do tego człowieka, przykucnięcie i sprawdzenie jego przytomności. Nigdy nic nie wiadomo. Jednak w przypadku Argentyny i Chile, tego pierwszego w większości przypadków nie było stać na taki gest wobec brata. Tak więc Martin miarowym krokiem podszedł do Jose, stanął nad nim, popatrzył się na niego uspokojonym wzrokiem i dopiero po chwili zapytał.
- Umierasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Sob Kwi 21, 2012 6:19 pm

Przez pewien czas leżeć na ziemi w milczeniu nie było aż tak źle. Chłodne powietrze dostawało się przez otwarte drzwi, nuda nawet przestała być aż tak uciążliwa. Po prostu leżał sobie na ziemi, pogrążony w myślach. Zaskoczyło go trochę, ale chwilowo poczuł się niezwykle dobrze, szczęśliwie wręcz. Miał nadzieję, że ten nietypowy dla niego stan pobędzie jak najdłużej. Sam nie wiedział kiedy przysnął.
Nagle jednak jego spokój został zakłócony. Najpierw do jego uszu dotarł odgłos kroków, potem w jego polu widzenia ukazał się nie kto inny jak jego brat. No tak, a kto inny by właził do tej kajuty bez pozwolenia?
-Tak, umieram- odrzekł z ironią słyszalną w głosie.- Ktoś cię tu psia krew zapraszał?
Przez chwilę nie ruszał się. Potem jednak wolno usiadł i stanął na nogi. Perspektywa wylegiwania się na podłodze podczas gdy Martin był w jego kajucie i mógł zrobić coś dziwnego nie była zbyt zachęcająca. Powoli zaczynał żałować, że w ogóle otworzył te drzwi. Rzucił okiem na sterty map rozłożone po kątach i zaklął w myślach. Jego wzrok prześlizgnął się ze starych pergaminów i zatrzymał się na niechcianym gościu.
-Po co tu właściwie przyszedłeś, hm?
W sumie nie był pewien czy chciał znać odpowiedź na to pytanie, ale i tak je zadał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Sob Kwi 21, 2012 7:31 pm

Przyglądał mu się uważnie, zupełnie nieprzejęty tym, że Chilijczyk w każdej chwili może chcieć go wykopać z kajuty. Ton, jakim mówił Jose, sugerował, że być może ma on ochotę to zrobić w jakoś mało delikatny i uprzejmy sposób. Mimo wszystko Martin, przyzwyczajony do zachowań brata, niewiele sobie z tego robił, a co za tym szło, nie poruszył się ani o krok, nadal stojąc na środku pomieszczenia niczym wbity w ziemie koł.
- No to jak umierasz, to przepisałeś mi cały swój dobytek, prawda? - Zadał mu kolejne pytanie. - Wiesz, te otwarte drzwi aż krzyczały, żebym wszedł. I jak tu się oprzeć?
Rozejrzał się, zauważając stos map i pergaminów powciskanych w każdy, wolny kąt. Po chwili zaczął się przechadzać, jakby chciał przyjrzeć się każdemu kawałkowi papieru z osobna.
- A to muszę mieć jakiś konkretny cel, żeby ot tak, brata odwiedzić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Sob Kwi 21, 2012 8:33 pm

W sumie mógł się spodziewać pytania takiego jak te. Przypuszczał też, że Martin wiedział jaka będzie jego odpowiedź. To było w końcu do przewidzenia... Nudne i oczywiste.
-Nie, nie przypisałem ci zupełnie niczego, psia krew. Nawet kawałka mojego dobytku. Ale dobrze że tu jesteś, zaopiekujesz się moim testamentem- odparł poważnym tonem.- Otworzyłem drzwi, bo było duszno, a nie po to, żebyś mi się zwalał na głowę.
Przyglądał się jak blondyn chodzi mu po pokoju, oglądając jego cenne papiery. Jose nigdy nie wiedział dlaczego jego brat niemal zawsze patrzył się na jego mapy gdy tylko jakieś były w pobliżu. Dziwne.
-Tak, musisz... Chyba.
W sumie Chilijczyk nie był pewien czy Martin rzeczywiście potrzebował jakiegoś celu. Jednak coś w głębi duszy podpowiadało mu, że tak, owszem. W końcu niby byli braćmi, ale ich relacje były, krótko mówiąc, beznadziejne. Nie pasowało to do przyjacielskich odwiedzin.
-To jaki jest ten powód?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Sob Kwi 21, 2012 9:45 pm

Martin doskonale znał odpowiedź Chile, ale nic nie stało na przeszkodzie, aby jednak się upewnić. A nuż może zmieni zdanie.
- A jednak masz testament? To komu wreszcie przepisujesz swój majdan, zamiast własnej, najbliższej rodzinie? - Zapytał, wyraźnie akcentując wzmiankę na temat bliskich. - Nie wiem, jaki miałeś cel w otwieraniu drzwi, ja zinterpretowałem to po swojemu. A jak mnie tu nie chciałeś, to widzisz, masz tu tyle papierów, ze spokojnie mogłeś wywiesić kartkę z napisem "Argentynie wstęp wzbroniony.", czy coś. - Swoją drogą pewnie niewiele by to dało, ponieważ Martin zwyczajnie by to zignorował, tak czy siak, wparadowując do pomieszczenia.
Chwycił jedną z karteluszek leżących na podłodze i przyjrzał się jej. Właściwie to nie miał nic dziwnego na myśli. Ot bardzo rzadko bywał w kajucie Jose i kieruje nim po prostu zwykła ciekawość, jak też pracuje jego brat i co tu trzyma. Ale też trzeba było przyznać, że Martinowi bardzo podobały sie mapy Chilijczyka. Starannie zarysowane kreski, niezwykła, wręcz matematyczna dokładność w nanoszeniu danych na pergamin, a to wszystko połączone z artystyczna estetyką. Morza były zaznaczone jakimś błękitnym barwnikiem, lądy zielonym pigmentem, a kontury pociągnięte tuszem. Naprawdę ładne.
- ...Masz może rum? - Wycedził wreszcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Nie Kwi 22, 2012 9:38 am

Jose nie miał spisanego testamentu, nie miał bowiem pojęcia komu mógłby przepisać swoje graty i czy w ogóle ktoś by je chciał. Można by powiedzieć, że Martin oddawał mu przysługę, podsuwając mu pomysły. Jednak Chilijczykowi się to nie podobało. Jego bliscy? On nie chciał mieć z nimi nic wspólnego, zwłaszcza, że nie uważał ich za prawdziwą rodzinę. W końcu nie byli nawet spokrewnieni.
-Tak, mam... Mój majdan po mojej śmierci ląduje w wodzie. Ocean jak najbardziej na to zasługuje- odpowiedział, wzruszając lekko ramionami.- Zawsze wszystko interpretujesz po swojemu i zawsze źle... A ty umiesz czytać?
Nie miał pojęcia czy jego brat posiadał takową umiejętność. Jak dla niego mógł równie dobrze ją mieć, a równie dobrze i nie. Czasem w ogóle się zastanawiał jaka część załogi na tym pirackim statku umiała czytać.
Patrzył podejrzliwie na Martina, kiedy ten położył łapę na jednej z jego map. Kto wie co on chciał z nią zrobić... Chyba tylko obejrzeć, na szczęście. Ale nie zmieniało to faktu, że Jose czuł się trochę zaniepokojony. Włożył w to wszystko bardzo dużo pracy, nie chciałby teraz tego stracić. Nie mówiąc już o tym, że bez tych pergaminów najprawdopodobniej zgubili się na bezkresach oceanu i wylądowaliby na jakiejś bezludnej wyspie.
Nawet do głowy mu nie przyszło, że jego bratu te mapy mogły się po prostu podobać.
-Aha, czyli po to tu przyszedłeś- odpowiedział, a na jego usta wkradł się wredny uśmieszek. Szybko jednak wrócił do swojej zwyczajowej, ponurej miny. Gdzieś tam głęboko w duszy poczuł coś w rodzaju słabego rozczarowania, w końcu byłoby mu miło gdyby Martin przyszedł tu dla niego, a nie dla alkoholu. Jednak odepchnął to uczucie, nie było mu do niczego potrzebne. Wyjął z jednego kąta butelkę pełną rumu, podszedł do brata i wcisnął mu ją w ręce.- Masz, zadław się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Nie Kwi 22, 2012 12:51 pm

Zerknął wreszcie na Jose z wyraźnym zdziwieniem.
- Ocean? Zasługuje, czy nie, to szczerze wątpię, aby twój dobytek został przez niego dobrze wykorzystany. Ocean nie puści twoich pieniędzy w obieg, nie sprzeda nic, nie zainwestuje. Więc naprawdę chcesz, by twój majdan tak bezcelowo się zmarnował? - Zapytał. - Nawet jeśli interpretuję pewne rzeczy źle, to jakoś nie czuję, abym przez to tracił. - Cóż, to był fakt. Odczytując dane rzeczy po swojemu, Martin dość często wychodził na swoim. - A i czytać potrafię. Mogę ci nawet pokazać. - Rozejrzał się i chwycił jedną z większych map leżących na podłodze, rozwinął ją i odkręcił zamalowaną stronę w kierunku Jose. Wskazał palcem na zarysowany akwen wodny, a następnie odczytał jego nazwę, wypisaną drukowanymi literami. - O-C-E-A-N S-P-O-K-O-J-N-Y. Widzisz? Umiem.
Zwinął pergamin i odłożył go na stojącą nieopodal skrzynię. Już miał chwycić za kolejną mapę, gdy Chile wcisnął mu w ręce butelkę rumu.
- Mam się zadławić? Wybacz, ale jakoś nie śpieszno mi do grobu, mam tyle rzeczy do zrobienia. Jeszcze nie wyjaśniliśmy sobie sprawy Ziemi Ognistej, Patagonii, granicy w Beagle. Poza tym muszę udupić Anglię, bo też mam z nim niedokończonych parę spraw. No i jeszcze, jakbym umarł, to twoje życie stało by się takie poniekąd nudne, nieprawdaż? A tak to się powściekać chociaż możesz. - Ostatnie zdanie zaintonował w ten sposób, jakby mówił o owej rzeczy z niebywałą radością. - No to, lindo, mam już powód. Napijesz się ze mną. - Nie, to nie była prośba. Głos Martina zdawał się być bardzo stanowczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Nie Kwi 22, 2012 1:19 pm

-Tak jakbym miał pieniądze, psia krew- mruknął pod nosem.- Zmarnował, nie zmarnował, to akurat zależy od punktu widzenia.
Tak, fakt. Martin oczywiście wszystko interpretował w korzystny dla niego sposób, co było niezmiernie irytujące. Z jego ust uleciało krótkie prychnięcie, szkoda było na to słów. Nawet jakby użył jakiegoś całkiem inteligentnego argumentu na to, że Argentyńczyk powinien przestać myśleć w ten sposób, to i tak byłby zignorowany. Nie mówiąc już o tym, że nic mądrego mu w tamtej chwili do głowy nie przychodziło.
-Brawo- skomentował lekko ironicznie, gdy jego brat rozczytał napis na mapie.- Tylko to niczemu nie dowodzi, bo mogłeś już kiedyś widzieć podobną mapę, ktoś powiedział ci jak ten ocean się nazywa, a ty zapamiętałeś jego kształty. Do diaska.
Wysłuchał jego przydługiej i nieco nudnej wypowiedzi niezbyt uważnie. Martin zawsze wypominał mu to wszystko, a Jose od jakiegoś czasu po prostu to ignorował. No a fakt, że byłoby mu nudno i że nie miałby się na kogo powściekać, wolał pozostawić bez komentarza.
-Nie wiem co ty masz do Arthura.- Nie kierował tego stwierdzenia do brata, powiedział to raczej do siebie.. Gdy usłyszał prośbę, a właściwie rozkaz wspólnego napicia się, jego brew powędrowała do góry.- Nie zamierzam z tobą pić. Spadaj.
Nie lubił być upitym przy nim, wtedy nie potrafił trzymać języka za zębami. Efekt? Mówił rzeczy, których nie chciał powiedzieć. Na przykład to, że włosy Martina mu się podobały. Cholera, były ładne, ale Argentyńczyk nie musiał wiedzieć co on o nich myślał. Nie, Chilijczyk nie zamierzał brać do ust nawet łyka rumu w jego towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Nie Kwi 22, 2012 1:56 pm

- A co? Biednyś jak mysz kościelna? - Zadał mu kolejne pytanie, jednocześnie otwierając ową butelkę rumu. - Z mojego punktu widzenia dobytek zwyczajnie by się zmarnował. A tobie co pozwala twierdzić, że jednak coś by z tego było?
Do jego nosa dotarł ostry, acz przyjemny zapach napoju. Martin uwielbiał ten trunek. Ba. On w ogóle był koneserem alkoholu i zwykł go pijać przy każdej, nadarzającej się okazji, chodź nawet ten smakowity rum nie mógł równać się z jego argentyńskim winem, którego produkcją trudzi się w swych rodzinnych stronach.
- No to w takim razie pokaż mi jakiś inny tekst, który będę mógł przeczytać i pokazać ci w jak perfekcyjnym stopniu opanowałem tę sztukę. - Odpowiedział, kątem oka zerkając na zwinięta mapę. - Tylko nie dawaj mi jakichś swoich notatek, bo piszesz jak kura-pazurem. - Podsumował.
Zerknął wreszcie na Chilijczyka.
- Arthur to karaluch tego świata. Nienawidzę go. Lubi włazić mi do domu, rządzić się i przywłaszczać sobie moje rzeczy. Chyba nie muszę opowiadać ci o sprawie z Falklandami? - Wymamrotał. Fakt był taki, że Argentyna ma z Anglią na pieńku od samego początku. Atak na Buenos Aires, napięte stosunki, ciągła kłótnia o wspomniane wcześniej wyspy. (Do dnia dzisiejszego trwają spory. Rząd Argentyński nie pozwala wpływać na swoje tereny nawet brytyjskim statkom wycieczkowym. Ale to taka dygresja. )
- A ty znowu swoje? Nie rozumiem, czemu nie chcesz ze mną rozpracować nawet jednej butelki rumu. Bądźże facet i napij się z bratem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Nie Kwi 22, 2012 2:38 pm

-Gdybym był do diaska bogaty to nie pływałbym na rozpadającej się łajbie jako pirat- odpowiedział. Chociaż w sumie może i by pływał. No ale to nie było ważne.- Byłoby z tego, że moje rzeczy przynajmniej nie trafiłyby do kogoś, do kogo nie powinny były trafić.
Ten sposób rozumowania można było spokojnie określić przymiotnikiem „egoistyczny”. Jose zdawał sobie z tego sprawę, ale nie czuł się z tym szczególnie źle. No bo niby czemu jego rzeczy miałyby się przydać komuś kto nie był nim?
Patrzył na otwartą butelkę rumu w rękach brata. Cholera, zapach alkoholu dotarł do niego. Stwierdzenie, że nie miał na niego ochoty, byłoby kłamstwem. Przeklął w myślach.
-Tak jakbym w ogóle chciał ci pokazać moje notatki- prychnął.- Dobra, nie zależy mi, żebyś mi cokolwiek udowadniał.
Zerkał na brata z ukosa, gdy ten prawił o jego sporze z Arthurem. Korciło go by nie stwierdzić, że z tego co słyszał, że Falklandy czują się brytyjskie. Jednak akurat tego dnia nie chciało mu się prowokować konfliktu.
-Dobrze, że nie rozumiesz- wyburczał cicho, wbijając wzrok w jakąś przypadkową stertę map. Gdyby Martin poznał powód, dla którego nie chciał z nim pić, z pewnością zacząłby z niego drwić.- A napić się nie napiję. Potem może, ale sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Nie Kwi 22, 2012 6:01 pm

- Powiadasz? Marzysz o własnym galeonie, czy jak? - Argentyna zachichotał pod nosem, jednak nie był to drwiący śmiech. Chłopak wydawał się być rozbawiony wyobrażeniem, które nawet jeśli mijało się z celem, przypominało raczej pragnienie dziecka niż coś, co mógłby chcieć ten oschły i poważny Chilijczyk. A kiedy zestawił sobie te dwa, kontrastowe aspekty w podświadomości, na jego twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. - A tak nawiasem, po śmierci to nadal by cię interesowało, do kogo twój dobytek ostatecznie by trafił? Czy do tego, czy do tamtego, ale jak cieszyłby oko i dawał korzyści, to odbiorca byłby zadowolony, a ty miałbyś dobry uczynek na sumieniu i większą gwarancje, ze nie będziesz taplał się w smole razem z gromadką diabełków, czyż nie?
Martin poczuł w sobie pewien rodzaj tryumfu, kiedy Chile oznajmił, ze nie ma potrzeby niczego udowadniać. Oczywiście zinterpretował to pod kątem uznania przez brata jego zdolności, nawet jeśli ten, być może, miał zupełnie co innego na myśli. Dobrze, że tak optymistycznie patrzył na wszystko. Życie jest łatwiejsze.
- W towarzystwie alkohol smakuje o wiele lepiej niż w samotności. Poza tym dobrze wiem, że lubisz rum. Mógłbyś raz zrobić wyjątek i się ze mną napić, bo od każdej reguły takowe są. Przecież ci na godności nie ubędzie. Chyba się nie boisz, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Nie Kwi 22, 2012 6:51 pm

-Nie, nie marzę. Po prostu mówię, że bogaci ludzie zwykle nie zostają piratami. Po co niby mieliby zostawać? - burknął, nie rozumiejąc powodów jego wesołości. Galeon? Po co niby miałby mu być galeon? Być może gdyby wyobraził sobie coś podobnego co Martin to również by go to rozbawiło. No ale nie przyszło mu to do głowy.- Tak, interesowałoby mnie to. Nie chciałbym, żeby coś mojego trafiło w ręce mojego największego wroga, nawet gdyby to było po mojej śmierci. Krew. Taka psia.
Oczywiście, że Jose’mu nie chodziło u uznanie jego umiejętności. Po prostu mało go obchodziło, czy Argentyńczyk umiał czytać czy nie. Jak dla niego to on mógłby nawet umieć latać i tak nie zarobiłby podziwu... Chociaż może i by zarobił. No ale co tam.
-Oczywiście, że się nie boję. Ph, niby czego?- prychnął, chociaż to o to dokładnie chodziło. Bał się. Bał się nie tylko, że jego brat dowie się co chodziło mu po głowie, ale też, że sam się dowie co naprawdę myśli. No bo Jose czasem oszukiwał sam siebie.- Dałem ci rum, o co ci jeszcze chodzi? Możesz przecież wypić sam.
Odwrócił się do niego plecami, niby po to, żeby podejść do jednej ze stert i wziąć jakąś przypadkową mapę. Wbił wzrok w kawałek pergaminu i czekał. A nuż Martin znudzi się i sobie pójdzie?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Nie Kwi 22, 2012 7:18 pm

- Dla zabawy, chociażby. Według mnie o wiele ciekawiej jest podróżować, rabując przy okazji, poznawać, zwiedzać, oddać się dzikiej zabawie na statku, przygodom, adrenalinie niż zasadzić tyłek w jakiejś eleganckiej kajucie i tylko wyglądać przez okienko w oczekiwaniu na ląd, by potem przeżyć kolejne, monotonne spotkanie, no bo jak porządnie wyglądająca osoba mogłaby zachowywać się jak te pirackie warchoły, prawda? - A jak bogata to i wpływowa, więc tym bardziej trzeba byłoby dbać o dobra opinię. Właśnie w ten sposób Argentyna postrzegał wszystkich majętnych z tych bogatych galeonów. Z drugiej strony też tylko takich okradał, więc nie miał styczności z wyjątkami w tej dziedzinie. - Największego wroga? Między innymi mnie też masz na myśli?
Martin doskonale wiedział, że Jose nie pała ku niemu żadnymi, pozytywnymi uczuciami i przez to domyślał się, jaka będzie odpowiedź. Właściwie to nie wiedział, czemu zadał to pytanie, skoro wydawało się ono takie oczywiste. To był prawdopodobnie wynik spontaniczności, zwłaszcza, ze w żadnym procencie nie spodziewał się zaprzeczenia i nie będzie zaskoczony, jeśli Chile nie tylko zrobi z niego wroga numer jeden, ale też zwyzywa od wszystkich diabłów w ramach codziennej dawki braterskiej uprzejmości.
- No wiec skoro się nie boisz, to wypij. - Podszedł do niego i wyciągnął ku niemu butelkę z rumem, wtykając ją między twarz Chile, a mapę, tak by owy trunek znalazł się na pierwszym planie jego pola widzenia. - Jak już mówiłem wcześniej, wolę rozpracowywać butelkę w towarzystwie. O wiele lepiej smakuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Nie Kwi 22, 2012 8:06 pm

-Dla zabawy, hm... Może i tak. Ale bogacze się czymś takim raczej nie przejmują, psia krew- odparł, chociaż w sumie nie miał o tym pojęcia. Nigdy nie miał zbyt dużo pieniędzy, więc co on mógł wiedzieć o byciu kimś takim?
Przez chwilę milczał. Pierwszym odruchem było dla niego potwierdzenie, że owszem, Argentyńczyk jest jego najgorszym wrogiem. O dziwo jednak gdzieś tam w jego duszy pojawił się bliżej nieokreślony... Niepokój? Nie rozumiał. Musiał się nad tym trochę zastanowić.
-Największy wróg może być tylko jeden- stwierdził więc, nie odpowiadając na jego pytania. No bo było trochę bez sensu, tak sobie wmawiał. No bo jeżeli mówił „wroga” to nie mógł mieć za niego „między innymi” Martina. Mógł mieć albo „tylko” niego, albo Martin mógł „nie być jego wrogiem”. I tyle.
-Naucz się rozróżniać strach i brak ochoty, idioto- mruknął, wbijając wzrok w rum. Tak blisko... Chyba nic się nie stanie jak napije się jednego łyka?- No niech ci będzie.
To był błąd, doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Po tylko jednym łyku można się było spodziewać jeszcze tylko jednego, a potem całej butelki... Cholerne pirackie nawyki. Jednak napił się tego łyka i wcisnął mu butelkę z powrotem do rąk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Nie Kwi 22, 2012 9:14 pm

- W pewnym sensie może i masz rację. Chodź z drugiej strony każdy potrzebuje trochę rozrywki. Ja nie potrafiłbym codziennie tylko i wyłącznie pracować. - Odpowiedział, lekko kiwając przy tym głową.
Przez chwilę milczał, próbując analizować słowa Chilijczyka. Chciał coś interpretować, ale informacja była tak okrojona, że za nic nie dało się tego zrobić. Postanowił więc wypytywać dalej.
- Skoro tak, to kto nim jest? - Konkretnie, prosto, bez subtelnego owijania w bawełnę i dyskretnego wodzenia za nos, by trafić w sedno. Bo z drugiej strony i po co? Jeśli Jose będzie chciał mu powiedzieć, co jest raczej niemożliwe, to mu powie, a jak nie, to albo Argentyna spróbuje być tym natrętnym, albo będzie próbował tak nakierować rozmowę, by mieć jakąś poszlakę dotyczącą odpowiedzi. Coś jak zabawa w detektywa, ale Martinowi się to podobało, gdyż kierowała nim ciekawość przed tym, co takiego ma Jose pod tą skorupką powagi i chłodu.
- A kto go tam wie, co w tej twojej łepetynce siedzi. I sam jesteś idiotą, idioto. - Skwitował, obserwując, jak brat pociąga z gwinta pierwszy łyk. Czy można mówić teraz o tryumfie Argentyńczyka? Szczerze, to tylko w małym procencie. On sie teraz po prostu cieszył, bo Chile zwykle z nim nie pijał przez jakiś zupełnie nieznany Martinowi powód. Poza tym gdzieś w podświadomości chciał spędzić z Jose trochę czasu, chodź zwykle wolał tłumaczyć się przed sobą, że ładuje mu się do życia tylko w celu podenerwowania, dokuczenia i uprzykrzenia czasu. W ogóle ostatnio jakoś zbyt dużo sobie wmawia.
Gdy tylko butelka trafiła w ręce Argentyny, ten również pociągnął z niej solidnego łyka.
- Chłodne. Mocne. Dobre. - Odparł tonem jakiegoś wykwalifikowanego znawcy. - Tobie szczególnie się to przyda na rozluźnienie, tak myślę. Cały czas tylko dziergasz na mapach te znaczki, wytyczasz kursy, piszesz z nosem wetkniętym w pergaminy. Mózg ci nie siada jeszcze?
Gdy tylko to powiedział, znów podał mu butelkę, jakby nigdy nic kontynuując zaczętą kolejkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Pon Kwi 23, 2012 2:34 pm

Temat ludzi bogatych i ich zwyczajów znudził mu się już zupełnie, więc tylko pokiwał głową na ostatnie słowa Martina dotyczące tego i nie dopowiedział nic więcej.
Zmierzył go ukośnym spojrzeniem. Doskonale zdawał sobie sprawę, że zwykłe „nie powiem ci” w tym przypadku nie wystarczy. Poznał to po jego nie wróżącej dobrze minie. Ale Jose akurat w tej sytuacji był na wygranej pozycji. Jeżeli nie chciał powiedzieć to mówić nie musiał, brat nie mógł go zmusić.
-Nie twoja sprawa- mruknął więc po prostu, starając się tonem dać do zrozumienia, że nic co by Argentyńczyk nie wymyślił, nie skłoni go do wyjawienia choćby najmniejszego szczegółu dotyczącego wroga Chilijczyka.
-Nikt oprócz mnie tego nie wie- odpowiedział, chociaż to najprawdopodobniej nie było pytanie. Tak, Jose lubił odpowiadać kiedy nie oczekiwano odpowiedzi i milczeć, kiedy trzeba było mówić.
Nagle zdał sobie sprawę, że z jakiegoś powodu nie czuł irytacji, mimo iż Martin wpakował mu się bez pytania do kajuty i zamęczał pytaniami. Było to odkrycie niezbyt miłe. Jego obecność nie powinna być zabarwiona chociażby w małym stopniu pozytywnie.
-Niecały czas, psia krew- odburknął, zerkając na butelkę w ręku. Tak jak myślał, teraz było znacznie trudniej się powstrzymać niż przed tym jak wziął pierwszy łyk. Westchnął cicho.- Nie. Może tobie mózg by przy tym wysiadł, ale to świadczy tylko o jego poziomie.
Wypił małego łyczka i oddał rum bratu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Pon Kwi 23, 2012 4:10 pm

Tak jak przypuszczał, od razu został spławiony, kiedy tylko spróbował dopytywać się czegokolwiek na temat Chilijczyka. Już widział ten wielki, gruby mur odgradzający jego umysł i uczucia od świata zewnętrznego. Że też nie mógł zainstalować sobie papierowej ściany, typowej dla kultury azjatyckiej...
Przebrnięcie przez charakter Jose może okazać się niezwykle trudne, jednak Argentyna miał to do siebie, że mało rzeczy mogło go zrazić, a on sam nie był typem, który szybko rezygnuje i daje spokój.
- A może i moja? Wiedziałbym, kogo mógłbym wspierać. - Zażartował, uśmiechając się zawadiacko pod nosem. Nawet jeśli była to nieprawda i Martin prędzej stłukłby tego kogoś na kwaśne jabłko, to nic nie stało na przeszkodzie, by Chile w pewnym sensie trochę postraszyć.
- ...No właśnie, świat zapewne byłby ci wdzięczny, jakbyś podzielił się z nim swoimi przemyśleniami i wnioskami. - Odpowiedział, ujmując z butelki kolejny łyk trunku. Alkohol zaczął przyjemnie grzać go w przełyku.
- No ale najwięcej czasu zajmuje ci własnie praca z mapami, czyż nie? - Wywnioskował. - Rozumiem, że to sugestia dotycząca mojej rzekomej głupoty, co? Nie wiem i ty też nie wiesz, bo nigdy nie widziałeś mnie, bym pracował przy wytyczaniu kursów, a z kolei i ja też nigdy tego nie robiłem. Ale stwierdzam, że to nie musi być trudne. A i z pewnością nie powoduje takiego skoku adrenaliny, jak robota przy prochu strzelniczym.
Znowu podał butelkę bratu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Pon Kwi 23, 2012 4:44 pm

Czyli tak jak przypuszczał, jak zwykle do Martina nie docierało, że Jose nie zamierzał mu niczego zdradzać. Czasami to się dziwił skąd u jego brata tyle entuzjazmu, żeby z taką energią wyciągać z Chilijczyka chociażby skrawek informacji. No bo, to nie był jego problem. Jego brat był po prostu ciekawy czy chciał sprawdzić swoje możliwości? Innych możliwości brunet nie widział.
-Tak, gratuluję rozumowania. Na pewno ci powiem, jeżeli wiem, że chcesz go wesprzeć- prychnął pod nosem, nie przejmując się, a może nie zauważając, że brat żartował.
-Moje przemyślenia i wnioski to moje przemyślenia i wnioski. Po kiego światu one? Nie byłby wdzięczny, uznałby mnie jeszcze za heretyka i spalił na stosie- odparł , wzruszając ramionami. Potem oddał mu butelkę bez wzięcia do ust chociażby łyka. Co prawda tyle ile dotychczas wypił to było stanowczo za mało, żeby się upił, ale i tak lepiej było się ograniczać.
-Praca z mapami... Dobra, może i niektórym może się wydawać, że to nudne, ale ja to lubię do diaska robić. Po prostu sprawia mi to przyjemność, to takie trudne? Nie traktuję tego tylko jako pracy- odrzekł, zastanawiając się po co właściwie w ogóle mu to mówił.- Jednak z jakiegoś powodu pomyślałeś, że te czynności mogą przyprawić kogoś o przegrzanie mózgu, psia krew... Skoku adrenaliny, ph.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Pon Kwi 23, 2012 8:54 pm

- No wiesz, zawsze możesz zaryzykować i mi powiedzieć. W końcu mówią, że bez ryzyka nie ma zabawy. Rywalizacja może być całkiem ciekawa, nie uważasz? - Zapytał z uśmiechem na ustach.
Przez chwile w jego podświadomości przemknęło wyobrażenie o paleniu na stosie Chilijczyka.
- A te twoje poglądy są aż tak oryginalne, że ich wygłaszanie skończyłoby się własnie taką sytuacją? - Zaintrygował go fakt, jakież to heretyckie przekonania chował w sobie Jose.
Przez chwilę Martin przyglądał się otrzymanej butelce. Pociągnął z niego kolejnego łyka, a następnie oddał ją w ręce brata, tym razem jednak przypieczętowując to stanowczym, ostrzegawczym spojrzeniem, jakby chciał wymusić u niego pewne zachowania. Czyżby mu zależało? Tak, jednak nie na tym, by upić go i mieć satysfakcję, a po prostu spędzić z nim trochę czasu przy butelce rumu, jak facet z facetem. Chodź na to nie wyglądało, motywy miał całkiem przyjacielskie, bo rzadko miał okazje porozmawiać z Jose, nie drąc przy tym kotów. A przynajmniej starając się tego nie robić.
- A. Czyli ty zwyczajnie to lubisz. Ale to dobrze, bo gorzej, jakbyś własnie się do tego zmuszał. Wydało mi się to po prostu męczące, bo sam wiesz, obliczanie, czytanie, obserwowanie, myślenie, dużo tego. - Pokiwał głową. - - Ano, skok adrenaliny. Jeden niewłaściwy ruch i możesz stracić rękę przez proch strzelniczy. Ale ogółem rzecz ujmując, praca ciekawa. Jakbyś chciał spróbować, to zapraszam do siebie. Prochu mam pod dostatkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Wto Kwi 24, 2012 11:22 am

-Ha. Mówisz to tak, jakbyśmy teraz ze sobą nie rywalizowali.- prychnął, unosząc lekko brwi.- Chociaż jeżeli chcesz, żeby było ciekawie, to mogę się sprzymierzyć z Arthurem.
Nie miałby żadnych oporów, żeby to zrobić.
-Nie wiem. Ale istnieje prawdopodobieństwo, że tak. Psia krew- mruknął. W sumie nie mówił o tym paleniu na stosie na serio, to miało być coś w rodzaju żartu. No cóż, może nie było to najśmieszniejsze.
Westchnął cicho, widząc jego ostrzegawcze spojrzenie i napił się małego łyczka. Gdyby nie to, że lubił pić rum, to pewnie nie dałby się przez niego do niczego zmusić, no ale tak... Wcisnął mu butelkę z powrotem.
-Oczywiście, że lubię. Gdybym nie lubił, to bym się zajmował czymś zupełnie innym...- Przez chwilę milczał.-No cóż, akurat myślenie nie męczy aż tak.
Gdyby stracił akurat tą część ciała, nie mógłby rysować map. Znaczy teoretycznie może i jakoś by sobie poradził, ale byłoby to męczące i kłopotliwe. Popatrzył na niego krzywo.
- Akurat ja na ryzyko utraty ręki nie mogę sobie pozwolić, do diaska. Nie zamierzam próbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Wto Kwi 24, 2012 3:26 pm

- Nie tłuczemy się po głowach, więc coś w tym jest. - Znowu kąciki jego ust uniosły się lekko. Uśmiechał się nawet wtedy, gdy Chile zaczął wspominać o sprzymierzeniu się z Arthurem, jednym z największych wrogów Argentyny. Naturalnie, nie podobało mu się to. Ostatecznie, mogłoby mu to narobić nie tylko sporych kłopotów, ale też brutalnie skopałoby morale Martina, bowiem chłopak życzył Brytyjczykowi wszystkiego, co najgorsze. Im bardziej mu się w życiu powodzi, tym głośniej latynos przeklina los, z kolei kiedy tylko dzieje się coś złego, humor od razu się poprawia. Mimo tego Martin sprawiał wrażenie zadowolonego, bowiem nie mógł pokazać Jose, że jego decyzja obrzydliwie nadpsuła by mu krwi.
- Uważasz, że bym sobie z wami nie poradził? - Zapytał po dłuższej chwili, nadal uśmiechając się buntowniczo.
Kolejny łyk. Czuł to przyjemne ciepło w piersi, które przeniosło się również na policzki Argentyńczyka, sprawiając, że
stały się one delikatnie rumiane. To był właśnie ten stan, kiedy można było zdjąć sweterki z siebie.
- A kto ci tam wie, czy byś się zajmował? A jakby nie pozwolili ci zmienić funkcji, gdyby ci się znudziło? Męczyłbyś się. - Skwitował. - Mapy, mapy. Z której jesteś najbardziej zadowolony? - Gdy zadawał to pytanie, jego wzrok powędrował ku stercie pergaminów. Ciekawiło go, jaką z nich Jose uważa za najlepsze dzieło.
- A jak tam chcesz. W każdym razie, praca dosyć specyficzna i ciekawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Wto Kwi 24, 2012 3:52 pm

-Czasem się tłuczemy- zauważył i zamilkł na chwilę.- Co prawda nie koniecznie po głowach, ale cóż. Zawsze coś.
Przyglądał mu się uważnie, starając się rozszyfrować co się dzieje w jego głowie... Zastanawiało go czy gdyby rzeczywiście sprzymierzył się z Arthurem, to on pozostałby taki obojętny. No ale cóż, szanse, że Jose dowie się odpowiedzi były dość nikłe. Tak naprawdę wcale nie zamierzał wspomagać Anglika. Przynajmniej chyba nie. Chilijczyk z niechęcią zdał sobie sprawę, że jego myśli zaczęły się już trochę mieszać, skutek alkoholu.
-Nie wiem czy byś sobie poradził, nie mówimy tu przecież o tym. Ale byłoby ciekawiej niż jakbyś miał się mierzyć jedynie z Arthurem, nie sądzisz?- spytał.- A o ciekawość i ryzyko ci chyba chodzi. Zerknął na butelkę rumu i zostawił ją taka jaka była. Koniec z piciem, przynajmniej na jakiś czas.
-Nie pozwolili, pozwolili. A myślisz, że mnie to obchodzi? Jakby nie pozwolili to bym spakował manatyki i wysiadł w najbliższym porcie- powiedział spokojnie. Oczywiście, miałby tam może jakieś wyrzuty sumienia, ale dałby sobie z tym radę.- ... Najbardziej zadowolony?
Zmarszczył brwi. Tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiał. W jego mniemaniu dzieliły się raczej na te udane i te nieudane. Z udanych był dumny, z nieudanych nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna
Papież Argamel Edward
avatar

Orientacja : W terenie!
Ekwipunek : Garłacz i kordelas.
Wątki i powiązania : -
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Takie życie.
Multikonta : Brak.
Liczba postów : 125
Join date : 03/04/2012
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Czw Kwi 26, 2012 3:16 pm

- Bardziej mi chodziło o chwilę obecną, no ale tak, masz rację. Czasem się tłuczemy. - Odpowiedział, uśmiechając się na samo wspomnienie. Fakt faktem, pewnie wielu uznałoby to za chwile, o których lepiej by zapomnieć, jednak dla Martina były to momenty jego przeszłości, która, chodź nie najłatwiejsza, on sam dość dobrze rozpamiętywał. - Nadal mam parę blizn na ciele, a ty?
Znów zaczął myśleć o sprawie z Anglią. Nawet jeśli Chile brnął w ten temat dalej, stawiając mu coraz bardziej krępujące pytania, Argentyna postanowił nadal ich wysłuchiwać i odpowiadać na nie z uniesioną głową, jak nakazywała duma prawdziwego gauchy.
- Wiesz, zrobisz, jak zechcesz. Jaka by twoja decyzja nie była, poradzę sobie z nią, starając się z każdej sytuacji wyciągnąć to, na czym mi zależy. - Odpowiedział jak najbardziej neutralnie, coby ani nie przytakiwać, gdyż nie było to zgodne z prawdą, ani nie przeczyć, ponieważ wtedy Jose domyśliłby się, że taki obrót sprawy praktycznie zagoniłby Martina w przysłowiowy kozi róg. A co za tym szło, Chilijczyk by to zapewne wykorzystał.
- A tak, zadowolony. Która z nich podoba ci się najbardziej? - Argentyna pociągnął z butelki kolejny łyk, a następnie oddał ją w ręce brata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   Czw Kwi 26, 2012 6:49 pm

-Chociaż ostatnio chyba trochę rzadziej niż kiedyś, psia krew.- Przejechał ręką po swoich włosach, wzdychając. Wspomnienia, mnóstwo wspomnień. Jose akurat bardziej chciał się ich pozbyć, wyrzuć z głowy, a jednocześnie było w nich coś takiego, czego straty można by żałować. Przeszłość to zawsze był dla niego trudny temat.- Blizny? W sumie nie wiem. Ale pewnie i ja je mam.
Poczuł coś w rodzaju zawodu, gdy jego brat znowu odpowiedział na jego pytania na temat Anglika ze spokojem. Martin już taki był. Dość łatwo wprawiał brata w irytację, ale sam nie dał się wyprowadzić z równowagi. Cholera jedna.
-Mhm...- mruknął tylko cicho, spoglądać gdzieś na bok. No cóż, najwyraźniej Argentyńczyk nie zamierzał się teraz denerwować, a Chilijczykowi w sumie nawet nie zależało, żeby go rozłościć. Dlatego też postanowił zostawić ten temat, przynajmniej na pewien czas.
-Najbardziej...- zamilkł, wbijając w niego niepewny wzrok. Mechanicznie pociągnął łyka i oddał mu butelkę, nawet na nią nie patrząc.- Nie mam pojęcia. Wszystkie mi się podobają.
Przejechał palcami po najbliżej mapie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kajuta/Mapiarnia Jose   

Powrót do góry Go down
 
Kajuta/Mapiarnia Jose
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pirate Hetalia :: 
 :: 
A r c h i w u m
-
Skocz do: